Translate

niedziela, 18 stycznia 2015

Gry Bogów - Plays of Gods











Origin of the name Britain

W ; Celtowie , B. Gierek, Kraków 1998, str. 19 : " Najazdy Celtów na obszary śródziemnomorskie niewątpliwie dostarczyły nowyc hinformacji na ich temat, ale istniało jeszcze jedno źródło wiedzy o nich mianowicie wyprawy morskie. Jedna z nich została podjeta przez greckiego nawigatora i geografa Pyteasza z Massalli, prawdopodobnie w latach 320-310 p.n.e. (...)Według niego Wyspy Brytyjskie leżały na północ od kraju Celtów i były znane jako wyspy Pretanic.(...) W zachowanych zapiskach z jego podróży nie ma żadnych wzmianek wskazujących na to, że Pyteasz uważał mieszkańców Pretanii za Celtów, chociaż twierdziłże ich język w pewnym stopniu wykazywał podobieństwo do tego, którego używano w Galii północnej.

sobota, 17 stycznia 2015

Galia i Germania

W Celtowie, B. Gierek, wyd. Znak , Kraków 1998, str. 21: " Dla Cezara, tak jak i dla innych rzymskich czy greckich pisarzy,"Galia" i "Germania" były pierwotnie terminami geograficznymi. Germania miała być krajem na wschód od Renu i na północ od Dunaju, a Galia na zachód od Renu. Wiadomo jednak że plemiona posługujące się językiem celtyckim mieszkały także na wschód od Renu - już albo jeszcze w czasach Cezara. Z uwagi na to nalerży być ostrożnym w przyjmowaniu teorii, że ludy zwane Germani byli lingwistycznie germańskie." - pisze pani doktor Gierek.

sobota, 3 stycznia 2015

Etnogeneza Słowian

I. Kokowski A. „Cień Światowita czyli pięć głosów w sprawie etnogenezy Słowian”

- Szymański W. „Posąg ze Zbrucza i jego otoczenie. Lata badań, lata wątpliwości” („Przegląd Archeologiczny”, t.44: 1996, s. 75 – 116);
- Szymański W. „Aktualny stan wiedzy o posągu ze Zbrucza i rejonie jego odkrycia”, [w:] „Z archeologii Ukrainy i Jury Ojcowskiej”, Ojców 2001, s. 265 – 300;


II. Mączyńska M., Bursche A., Kokowski A. „Zapomniana inskrypcja staropolska z germańskiego cmentarzyska Hagenow w Meklemburgii. Pierwsze ślady obecności Słowian na zachód od Odry.” [s.15 – 17]

W 1841 w Hagenow odkryto 2 groby szkieletowe z wyposażeniem, datowane na II w n.e. Na jednym z brązowych naczyń znajdowała się inskrypcja: ROBILI.SITA.

a) [my] robili sita (Prasłowianie !)
b) Tyberiusz Robilius Sitius – naczynie z jego warsztatu. Z koncepcją tą koresponduje wzmianka w archeologii niemieckiej jakoby inskrypcja brzmiała TI.ROBILI.SITA. Nie wiadomo dlaczego Kokowski najpierw uznaje to za fałszerstwo; kilka akapitów dalej stwierdza, że twórca był „z lekka zromanizowanym Słowianinem”.

Tekst powyższy został wysłany do mgr Jacka Andrzejewskiego, członka kolegium redakcyjnego „Wiadomości Archeologicznych”. Odpowiedź (Drogi Alku, s. 219 – 222):

- szanowny kolego, czym się tu podniecać, wszak wszyscy wiemy iż Prasłowianie już w Biskupinie byli i już oni za Odrą bywali;
- „w skład inwentarza grobowego wchodziły rondelek, cedzidło i sito” – czym różni się jedno od drugiego ?;
- „z których jedno zaopatrzone jest w stempel. Wspomniany stempel na uchwycie czerpaka, który stanowił komplet z sitem.” – czwarte naczynie w zestawie czy co ?;
- raz jest że stempel, raz że inskrypcja – ale te terminy wcale nie są tożsame;
- ROBILI.SITA – jest to czas przeszły, czyli już nie robią bo ich germańscy szefowie zadręczyli. Z drugiej strony jak ci szefowie kontrolowali jakość skoro taki stempel przeszedł – nasi w takim razie wcale nie popisali się wielką odwagą.


III. Parczewski M. „Praojczyzna Słowian w ujęciu źródłoznawczym” [s. 23 – 70]

W polskiej archeologii badającej m.in. proces etnogenezy Słowian istnieją 2 kierunki: łączenie źródeł pisanych z archeologicznymi (tzw. szkoła krakowska) oraz negująca znaczenie źródeł archeologicznych (np. S. Tabaczyński).

Podstawowe źródła historyczne dotyczące Słowian:
Jordanes „Getica” (1 poł. VI w n.e.): nad Wisłą zamieszkują Wenetowie, którzy na dwa odłamy się dzielą; zachodni to Sklawenowie, wschodni to Antowie (którzy sięgają aż do Dniepru);
Prokop z Cezarei przesunął wschodnią granicę Antów nad Morze Azowskie. Opisał też wędrówkę Herulów znad Dunaju ku Skandynawii w 512 r n.e. Ziemie polskie przeszli w kierunku równoleżnikowym wzdłuż północnej strony łuku Karpat. Nie natrafili tam na żadne ślady osadnictwa;
Grzegorz z Tours „Historia Francorum” – Awarowie podczas wyprawy w latach 566 – 567 nie natrafili po drodze na żadne pola uprawne czy osady, które mogli by złupić. Zgodzili się więc na zaniechanie wyprawy na Franków w zamian za żywność.

Cechy Słowian:
 Nie zakładali osad powyżej 300 m n.p.m., preferowali obszary o urodzajnych glebach, blisko cieków wodnych i lasów. Osiedla otwarte z zabudową „gniazdami” po kilka chat. Chaty czworoboczne o boku 2,5 – 4,5, półziemianki o konstrukcji zrębowej lub słupowej, kryte strzechą. W narożniku po północnej stronie kamienny lub gliniany piec.
 Prymitywna gospodarka rolnicza o charakterze samowystarczalnym (nikłe powiązania handlowe między oddalonymi osadami). Prymitywne kowalstwo i garncarstwo.
 Umiłowanie wody (opis pseudo – Maurycego o Słowianach kryjących się pod wodą z rurkami trzcinowymi do oddychania).
 Decyzje podejmują na wiecach, lecz stosują się do nich według własnego widzimisię. Łatwo ich skłócić, lecz mimo to cholernie trudno podbić.
 Czcili boga piorunów, lecz sporo ofiar oddawali też nimfom.
 Dwie krótkie włócznie + drewniana tarcza + łuk z zatrutymi strzałami + podwinięte portki (rzadko koszule, pancerzy brak). Znakomicie poruszali się wzdłuż i w poprzek rzek.
 Podczas wojny tłukli wrogów pałkami i wsadzali na pal, jeńców brali w niewolę, choć po jakimś czasie albo odsyłali za okupem albo proponowali wstąpienie do wspólnoty.
 Podczas pokoju bardzo gościnni.
 Zwłoki palili i z ubogim wyposażeniem chowali do ziemi. Wdowy często same się dusiły. Po pogrzebie następowała pijatyka.

Ekspansja Słowian:
 Lata 80’ te VI w. pierwsze trwałe osadnictwo słowiańskie na południe od Dunaju.
 VII w. opanowanie Peloponezu.
 591 – gwardziści cesarscy koło Konstantynopola schwytali 3 Słowian. Wg Teofilakta Simokatty przybyli oni znad Bałtyku po trwającej 15 miesięcy wędrówce.
 631 – wg kroniki Fredegara Serbowie nadłabscy dołączyli do państwa Samona.
 Wszędzie Słowianie asymilowali napotkaną ludność – oprócz Peloponezu, gdzie sami podlegli hellenizacji.

Ziemie zajmowane przez Słowian zajmowały wcześniej dwie grupy ludów: bogate i dobrze rozwinięte na zachodzie oraz prymitywne w strefie naddnieprzańskiej. Po upadku cesarstwa rzymskiego ludy z pierwszej grupy dosłownie znikły. Na obszarze naddnieprza ludy k. kijowskiej już w II w n.e. przejawiały szereg cech protosłowiańskich. Znalazły one kontynuację w ramach k. pieńkowskiej i k. kołczyn, z silnymi wpływami w k.praskiej. Potwierdzenie kolebki Słowian w ramach k. kijowskiej możliwe na podstawie „Geografa bawarskiego”. Podaje on jako lud macierzysty Słowian Zeriuani. Jeżeli założymy że Zeriuani = Siewierzanie to wszystko gra. Wg prof. M. Parczewskiego nie było Słowian między Wisłą a Odrą przed VI w n.e.

Stan dyskusji polskich archeologów na etnogenezą Słowian:
 Leciejewicz twierdzi, że górne i środkowe dorzecze Dniepru jest zbyt zalesione i zabagnione aby być kolebką tak znaczącego ludu jak Słowianie. Parczewski dowodzi, że każdy spacer po Podlaskich bagnach daje ogrom znalezisk dowodzących bytności grup słowiańskich.
 Negacjonizm (pojęcie wymyślone przez M.P.) – dotyczy tych badaczy, którzy zawiedzeni upadkiem teorii autochtonicznych negują możliwość rozwiązania zagadnienia etnogenezy Słowian.
 Tabaczyński S. „Słowianie w Europie wczesnego średniowiecza”: kapitalna idea wspólnot komunikatywnych, choć autor nadto zminimalizował rolę źródeł pisanych.
 P. Urbańczyk – ekspansję fizyczną Słowian poprzedzała ekspansja ich wzorca kulturowego, który przyciągał oddalone ludy właśnie przez swój prymitywizm.


IV. Mączyńska M. „O dwóch modelach kulturowych – późnorzymskim i wczesnośredniowiecznym” [s.71 – 83].

 Ceramika z lubuskich stanowisk w Nowej Wsi i Żółwinie, choć podobna do późnorzymskiej wcale nie jest dowodem ciągłości kulturowej. Wskazuje ona raczej na zapożyczenia z naddunajskiego kręgu ceramiki późnoantycznej.
 Proces akulturacji możliwy jest do prześledzenia w przypadku analizy grupy olsztyńskiej; po wyludnieniu ziem polskich w V w n.e. wydaje się ona być jedyną enklawą ludności germańskiej.
 Ludność ze schyłku okresu rzymskiego była etnicznie zupełnie obca wczesnośredniowiecznej (Germanie – Słowianie).


V. Kokowski A. „Etnogeneza Słowian. Rzeczywistość badawcza – emocje – odbiór społeczny” [s. 88 – 170]

Analiza antropologiczna cmentarzysk z VII – XII w n.e. pozwoliła na uzyskanie danych dotyczących dynamiki rozwoju społeczności, struktury demograficznej, warunków środowiskowych itp. Na ich podstawie wysnuto wniosek, że najkorzystniejszym dla rozwoju Słowian matecznikiem powinny być ziemie na południowy – zachód od Karpat. A.K. uznał taką metodę badawczą za interesującą, lecz wymagającą wielu poprawek. Szczególnie skrytykował współpracę antropologów z archeologami – ci pierwsi zanadto wgłębiają się w szczegóły przez co dane podawane przez nich obarczone są nieścisłościami.


VI. Nowakowski W. „Telegraf bez drutu – powracający problem pochodzenia Słowian” [s.173 – 200].

Zjebał Malinowskiego i Mańczaka.


VII. Warchoł S. „Ślady pobytu drużyn gockich na obrzeżach i w tak zwanym centrum kolebki Słowian w świetle języka (Między I / II a IV / V w n.e.” [s. 203 – 218]

 XII – X w p.n.e.: oderwanie się Prasłowian od wspólnoty Prabałtyjskiej.
 Przejście głosek k, g, ch w č, š, ž oraz ai oi ei w ę i ą znamionuje odrębność Słowian względem wspólnoty praindoeuropejskiej oraz ich jednolitość kulturową – zmiany te utrzymały się na całym obszarze słowiańszczyzny do XII w n.e.

Wg S.W. Prasłowianie już w V w p.n.e. byli jednolitą wspólnotą etniczno – językową, zasiedlali też obszar między Dnieprem a środkową Wisłą. Już w II w p.n.e. przegonili Gotów z Kujaw i znad środkowej Warty. Goci, przez całe stulecia bici przez Słowian, w IV/V w n.e. podjęli wędrówkę w stronę Bugu. W dziejach kontaktów prasłowiańsko – gockich można wyróżnić dwa okresy: pierwszy pełen walk i drugi – po podjęciu przez Gotów wędrówki. Śladem pierwszego z nich jest słowo chąsa (z goc. Hansa = drużyna, oddział woskowy), oznaczające grabież, łupież. Zwraca uwagę niewielkie przesunięcie znaczenia pierwotnego słowa w kierunku uogólnienia. Słowo to wystąpiło tylko w grupach słowiańskich i uległo zanikowi w XII w. Z późniejszego, pokojowego okresu Słowianie zaczerpnęli od Gotów takie zwroty jak: chleb, chlew, kocioł czy kupja (= handel). Nazwy rzek Skrwa i Pełtew zdają się dowodzić nieco dłuższych nad nimi pobytów Gotów podczas ich wielkiej wędrówki na południe. Dowodem pobytu Gotów nad Bugiem między II a IV w n.e. mogą być używane tam imiona zwierząt hodowlanych, np. Czarna czy Biała; w innych rejonach nazwy te zyskały słowiańskie sufiksy: Czarnula, Bielicha itp. Okres pobytu Gotów nad Bugiem wiązał się z podziałem Słowian na grupę zachodnią i wschodnią. Na zachodzie utrzymały się grupy spółgłoskowe –dl, -hl (np. radło – na Rusi rało). Na wschodzie utrzymało się l epentetyczne (np. ruskie zieml’a, na zachodzie ziemia).

Toruń – wg. S.W. w owym miejscu doszło do pobicia drużyn gockich przez Prasłowian. Sama nazwa jest hybrydą gockiego Thor z prasłowiańskim sufiksem – uњ.

3 okresy prasłowiańszczyzny wg. N. Trubeckiego:

1. „Protoslave” (XIII – VI / V w p.n.e.) – silna więź z Prabałtami, ale wśród Prasłowian po literach r, k i u zachodzi przejście s w ch;
2. „Le slave commun” (V w p.n.e. – V / VI w n.e.) – przejście a w o oraz głosek k, g, ch w č, ž, š.;
3. „La periode de differentiation dialectale” (do końca XII w) – podział wspólnoty słowiańskiej;

Sobótka

SOBÓTKA - ŚWIĘTO LATA, OGNIA, WODY I MIŁOŚCI
Święto Kupały
Co roku w okresie przesilenia letniego, 23 czerwca, obchodzona jest od wieków Noc Świętojańska. Wigilia 24 czerwca to dzień, w którym poganie czcili dwa potężne żywioły - ogień i wodę. Najważniejsze obrzędy związane były z rozpalaniem ognia i zanurzaniem się w wodzie. Tak właśnie obrzędowo zaczynało się lato. Inna nazwa tej wyjątkowej nocy to święto Kupały. Tak poganie nazywali święto poświęcone Kupale, bogini miłości i leczniczych roślin, a także patronce mądrych kobiet, które znają zioła i dobre czary. Stąd też nazwa kupalnocka. Nazwa Sobótka wzięła się natomiast z tego, że chrześcijanie chcieli włączyć kupalnockę do swojego kalendarza, ale obchodzili ją najpierw w sobotę poprzedzającą Zielone Świątki, stąd nazwa sobótka.
Sobótkowe obrzędy musiały zaczynać się przy ognisku. Jedno większe lub kilka małych ognisk musiało być rozpalonych ze świeżego drewna, nad brzegiem rzeki lub na szczycie wzgórza. Wokół ognia tańczono, śpiewano i odprawiano magiczne obrzędy przez całą noc. Tradycyjnie skakano przez ogień w wieńcu lub opasce z ziół, co miało chronić przed duchami, demonami, czarownicami i chorobami.
Jak upleść sobótkowy wianek?
Kobiety paliły swoje, osobne ogniska. Nad brzegiem rzeki odprawiały obrzędy chroniące je przed złymi mocami. Tańczyły i rzucały w ogień siedem magicznych ziół, z których plotły również wianki świętojańskie: rosiczkę, płomyk, bylicę białą, dziewannę, rutę, szałwię i dziurawiec. O północy puszczały na wodę jeden wianek i uważnie śledziły jego bieg na rzece. Jeśli zniknął w ciemności nie tonąc i nie zaczepiając o nic po drodze, wróżyło to całej wsi szczęśliwy rok, brak kłopotów i nieszczęść.
Kąpiel zapewniająca moc, ochronę i pomyślność
Bardzo ważnym rytuałem świętojańskim była nocna kąpiel w rzece lub jeziorze. Zapewnia ona zdrowie i pomyślność, dodaje sił i energii seksualnej, a także poprawia urodę. Kiedy w średniowieczu dzień ten poświęcono świętemu Janowi, przyjął się zwyczaj, że dopiero po św. Janie (czyli po 24.06) kąpiel w rzece czy jeziorze jest całkowicie bezpieczna. Wcześniej można się było utopić za sprawą złego ducha, strzygi lub rusałki. Chrześcijanie święcili wodę podczas przesilenia letniego, co odbierało wodom ich złą moc.



Kwiat paproci
W Noc Świętojańską szukano kwiatu paproci, który miał znalazcy przynieść wielkie szczęście, mądrość i zdolność widzenia wszystkich skarbów ukrytych w ziemi. Młodzieńcy szukali go z nadzieją na bogactwo, dziewczęta - marząc o idealnym mężu. Jednak rzadko można znaleźć i zerwać kwiat paproci, który dobrze strzeże swojej tajemnicy. Musi to być osoba odważna, ale i szlachetna. W tę wyjątkową noc odprawiano też wiele wróżb miłosnych. Oprócz kwiatu paproci dziewczęta szukały ziół na wianek i małej paprotki zwanej nasięźrzałem (ophoglossum vulgatum), która wpleciona we włosy czyniła dziewczynę niezwykle powabną i miała moc wywoływania miłości.
Puszczanie wianków
Puszczanie wianków na wodę to wróżba dla panien i kawalerów, ponieważ dotyczy zamążpójścia i wyczekiwanej miłości. Każda dziewczyna plotła wianek z trzech gałązek bylicy i wkładała do środka zapaloną świeczkę. Należało potem puścić wianek z nurtem rzeki i obserwować jego tor dryfowania. Panny przechadzały się wzdłuż brzegu rzeki, a kawalerowie wskakiwali do rzeki i wyławiali je. Który zebrał najwięcej wianków, temu sprzyjało większe szczęście w miłości. Jeżeli chłopak nie wyłowił żadnego wianka, samotnie czekać musiał do przyszłego roku. Jeżeli wianek nie został przez nikogo wyłowiony, panna była skazana na staropanieństwo. Jeśli wianek utkwił w zaroślach, wróżyło to nieślubne dziecko w tym roku. Najgorszą jednak wróżbą było zatonięcie wianka.
Wróżby na Noc Świętojańską
Aby poznać wygląd przyszłego partnera, należy w noc świętojańską wybrać się w trzy osoby na łąkę (mogą być to grupy mieszane chłopcy i dziewczęta). Każda osoba powinna wyciągnąć z ziemi jakąś roślinę wraz z korzeniem. Z wyglądu korzonków określa się wygląd partnera. Długi korzeń - wysoką i szczupłą, krótki i szeroki - osobę krępą, pulchną i niewysoką. Korzeń przekrzywiony wróży partnera o skrytym i nieszczerym charakterze, a korzeń prosty - osobę uczciwą i prostolinijną. Korzeń bardzo twardy oznacza partnera upartego, a miękki - ugodowego i niezdecydowanego. Im bardziej oblepiony ziemią korzeń, tym zamożniejszy będzie przyszły mąż lub żona.
Aby utrzymać i wzmocnić istniejącą już miłość, należy wziąć dojrzały czerwony owoc (może być jabłko, nektarynka, truskawki itp.) i spalić świętojański wianek, okadzając owoc w jego dymie. Potem należy poczęstować owocem ukochaną osobę. Jeżeli przyjmie i zje w całości owoc, wróżba powinna zadziałać. Należy też pamiętać, że 23 i 24 czerwca wróżby miłosne udają się najlepiej!

Zasady zachowania się w przypadku zatrzymania przez policję.

Policjanci, który cię zatrzymują muszą:
1. podać stopień, imię i nazwisko; policjanci nie umundurowani okazują legitymację służbową tak, byś miał możliwość odczytać i zanotować nazwisko policjanta i nazwę organu, który wydał legitymację,
2. podać podstawę prawną oraz przyczynę podjęcia czynności służbowej (Rozporządzenie RM z 17.09.1990).
Domagaj się tego. Jeżeli oddziały prewencji nie mają widocznych blach muszą je okazać ich dowódcy. Masz prawo zapisać sobie numery identyfikacyjne i nazwiska. Zrób to. Policjant nie może ci w tym przeszkodzić (w razie odmowy właśnie spisz numer boczny lub/i rejestracyjny radiowozu i wnieś skargę – pomożemy Ci w tym). Jeśli nie zabrałeś dokumentów i cię zatrzymano, ktoś z dowodem musi potwierdzić twoją tożsamość. Jeśli cię zatrzymano - nie dyskutuj, nie stawiaj się, nie szarp.
Przy zatrzymaniach
Jeśli zostałeś zatrzymany, zwracaj na siebie uwagę wszystkich w około na ulicy (okrzyki bólu) i wykrzykuj swoje imię i nazwisko, aby ci, którzy stoją dookoła i zrejestrują zdarzenie wiedzieli kim jesteś (rejestrujący powinni usłyszane imie i nazwisko wyraźnie powtórzyć do mikrofonu kamery lub komórki) i aby mogli przekazać informację o twoim zatrzymaniu dalej (znajomym, rodzinie, NE). Jeśli podczas zatrzymania czy w drodze na komisariat lub na nim (przed spisaniem Ciebie czy zabraniem dokumentów) – będzie możliwość ucieczki – UCIEKAJ! Honor oficera nakazywał obowiązek ucieczki z niewoli. Co wolność to wolność.
Jeśli to się nie uda – postaraj się odzyskać jak najszybciej spokój i pamiętaj od tego momentu nic już nie mówisz!
Po takim zdarzeniu zapraszamy od razu do Redakcji Nowego Ekranu – Nowy Świat 54/56 II piętro na gorącą relację do kamery lub bez, z ujawnieniem twarzy lub bez – wedle życzenia. Jeśli nie masz ochoty to biegnij od razu do domu, ale potem przyjdź z tym do nas.
Wiadomości te powinni otrzymać organizatorzy i związane z nimi media (Nowy Ekran), albowiem często zdarza się tak, iż ofiary dowiadują się wiele miesięcy, po, że toczy się przeciw nim postępowanie sądowe np. o napaść na funkcjonariuszy, wtedy taki protokół jest bardzo cenny.
W drodze na komisariat
W czasie jazdy na komisariat rozmawiaj z innymi zatrzymanymi na temat waszych praw, ale ani słowa o tym co ty/wy zrobiłeś/zrobiliście. Pamiętaj, iż może być między wami szpicel, lub podsłuchuje policjant, nawet jak wydaje ci się, że wszystkich dobrze znasz.
Zwracaj uwagę na innych i okaż się być odpowiedzialnym, jeśli oni z pewnymi sytuacjami (aresztowanie, stres) gorzej sobie radzą niż ty. To uspokoi także ciebie, mów im, iż od tej chwili najlepiej jest siedzieć cicho (tj. odmówić zeznań). Wymień się ze swoimi współwięźniami nazwiskami, adresami, aby ten, który pierwszy wyjdzie mógł poinformować organizatora/ACK.
Jeśli masz przy sobie jakieś przedmioty “nielegalne"- gaz, broń, petardy etc i nie wyrzuciłeś ich przy zatrzymaniu, zostaw je pod ławką w samochodzie.

Źródła o Słowianach

Prokopiusz z Cezarei o ustroju i zwyczajach Słowian naddunajskich
Cyt. za: Słowiańszczyzna pierwotna. Materiały źródłowe do historii Polski epoki feudalnej,opracował G. Labuda, Warszawa 1954.

[...] te plemiona, Sklawinowie(1) i Antowie(2), nie podlegają władzy jednego człowieka,
lecz od dawna żyją w ludowładztwie i dlatego zawsze wszystkie pomyślne i niepomyślne
sprawy załatwiane bywają na ogólnym zgromadzeniu. A także co się tyczy innych
szczegółów te same mają, krótko mówiąc, urządzenia i obyczaje jedni i drudzy ci
północni barbarzyńcy. Uważają bowiem, że jeden tylko bóg, twórca błyskawicy, jest
panem całego świata i składają mu w ofierze woły i wszystkie inne zwierzęta ofiarne.
O przeznaczeniu nic nie wiedzą, ani nie przyznają mu żadnej roli w życiu ludzkim, lecz kiedy śmierć im zajrzy w oczy czy to w chorobie, czy na wojnie, ślubują wówczas, że jeśli jej unikną, złożą bogu natychmiast ofiarę w zamian za ocalone życie, a uniknąwszy, składają ją, jak przyobiecali, i są przekonani, że kupili sobie ocalenie za tę właśnie ofiarę. Oddają ponadto także cześć rzekom, nimfom i innym jakimś duchom i składają im wszystkim ofiary, a w czasie tych ofiar czynią wróżby. Mieszkają w nędznych chatach rozsiedleni z dala jedni od drugich, a przeważnie każdy zmienia kilkakrotnie miejsce zamieszkania. Stając do walki na ogół pieszo idą na nieprzyjaciela, mając w ręku tarczę i dzidę, pancerza natomiast nigdy nie wdziewają. Niektórzy nie mają ani koszuli, ani płaszcza, lecz jedynie długie spodnie podkasane aż do kroku i tak stają do walki z wrogiem.
Obydwa plemiona mówią jednym językiem, niesłychanie barbarzyńskim. A nawet
i zewnętrznym wyglądem nie różnią się między sobą, wszyscy bowiem są rośli
i niezwykle silni, a skóra ich i włosy nie są ani bardzo białe względnie płowe, ani nie przechodzą zdecydowanie w kolor ciemny, lecz wszyscy są rudawi. Życie wiodą twarde i na najniższej stopie, jak Massageci3, i brudem są okryci stale jak i oni. A przecież bynajmniej nie są niegodziwi z natury i skłonni do czynienia zła, lecz prostotą obyczajów również przypominają Hunów. Także i imię mieli z dawien dawna jedno Sklawinowie i Antowie; jednych i drugich bowiem zwano dawniej Sporami, sądzę,
że dlatego, ponieważ rozproszeni, z dala od siebie, zamieszkują swój kraj. Dlatego
też mają tam u siebie wiele ziemi; po drugiej stronie Istru4 bowiem przeważnie
oni mieszkają.

1 Zachodnia grupa Słowian, plemiona naddunajskie
2 Plemiona protosłowiańskie, osiadłe między Dniestrem a Dnieprem. Wg Prokopiusza stanowili wschodnią gałąź Sklawinów.
3 Chodzi o Hunów.
4 Północno-zachodnia część Chorwacji (okolice Triestu)



Konstantyn VII Porfirogeneta o Serbach

Konstantyn VII Porfirogeneta, Traktat o rządzeniu państwem
Cyt. za: Slowiańszczyzna pierwotna


Wiedzieć należy, że Serbowie pochodzą od nie chrzczonych Serbów, którzy się też nazywają Białymi1 i mieszkają z tamtej strony Turkii2, w okolicy nazwanej u nich Boiki3. Z nimi graniczy kraj Franków, równie jak i Wielka Chrobacja nie chrzczona, czyli tak zwana Biała. Tam to więc początkowo Serbowie mieszkali. Gdy zaś dwóch braci odziedziczyło panowanie nad Serbią po ojcu, jeden z nich z połową narodu schronił się do cesarza rzymskiego Herakleosa4. Którego też przyjął rzeczony cesarz Herakleos i dał mu krainę do zamieszkania: Serbię [położoną] na półwyspie tessalonickim5, która od tego czasu przyjęła tę nazwę. Serbi zaś znaczą w języku rzymskim: niewolnicy6 [...]. Tę zaś nazwę otrzymali Serbowie, gdy stali się niewolnikami cesarza rzymskiego. [Po pewnym czasie Serbowie zdecydowali się odejść z północnej Grecji z powrotem za Dunaj.] Kiedy jednak przeszli rzekę Dunaj, żal im się zrobiło i udali się z prośbą do cesarza Herakleosa, przez wodza wtedy w Belgradzie rządzącego, ażeby im dał inną ziemię do osiedlenia się. A ponieważ teraźniejsza Serbia i Pagania i tak zwany kraj Zachlumski i Terwunia i kraj Kanalitów zostawały pod panowaniem cesarza rhomajskiego, a kraje te były wyludnione przez Awarów [gdyż wypędzili stamtąd Romanów, którzy teraz zamieszkują Dalmację i Dyrrachium], przeto osadził cesarz owych Serbów w rzeczonych krajach. I byli podwładnymi cesarza rhomajskiego7. Tych tedy cesarz ochrzcił sprowadziwszy kapłanów z Rzymu i nauczył ich obrządków świętych, dokładnie im naukę wiary wiekuistej wyłożywszy.

1 Jeżeli sprawę położenia tzw. Wielkiej, czyli Białej Chorwacji, można uważać za przesądzoną w tym sensie, że Konstantyn miał na myśli Chorwatów czeskich, to co się tyczy Białej Serbii, jedni utrzymują, że siedzieli oni w Małopolsce, inni nad Łabą (Serbołużyczanie, sąsiadujący z tamtejszymi Chorwatami).
2 Chodzi o Węgry.
3 Chodzi o kraj Bojów, Czechy.
4 Herakliusz I (ok. 575-641) — cesarz bizantyński od 610 r.
5 Koło dzisiejszych Salonik w północnej Grecji.
6 Etymologia ludowa: Serbi-servi.
7 Opowiadanie, że Serbowie zostali osadzeni za Dunajem przez cesarza bizantyńskiego jest mało wiarygodne. Konstantynowi chodzi raczej o uzasadnienie pretensji Bizancjum do zwierzchności nad Słowianami.





Adam z Bremy1 o przyrodzie i plemionach Słowiańszczyzny
Adam z Bremy, Gęsta Hammaburgensis ecclesiae pontificum (Dzieje Kościoła amburskiego)
Cyt. za: Słowiańszczyzna pierwotna

Ponieważ tyle razy wzmiankowało się już o Słowianach, uważamy, że nie będzie od
rzeczy, jeżeli damy tu historyczny zarys przyrody i plemion Słowiańszczyzny, a to
dlatego, że za naszych czasów prawie wszyscy Słowianie zostali nawróceni na wiarę
chrześcijańską staraniem naszego arcybiskupa Adaldaga2.
Ks. n r. 21. Otóż Słowiańszczyzna, najobszerniejsza prowincja Germanii3, jest zamieszkana przez Winulów4, których niegdyś zwano Wandalami. Powiadają, że jest dziesięć razy większa niż nasza Saksonia, szczególnie jeżeliby się dorzuciło jako część Słowiańszczyzny Czechy i Polan, którzy są za Odrą, ponieważ ani obyczajami, ani mową nie różnią się między sobą. Ten zaś kraj jest nadzwyczajnie bogaty w broń, ludzi i płody rolne, tudzież zewsząd otoczony umocnieniami w postaci gór i rzek pogranicznych. Szerokość jego mierzy się od południa ku północy, tj. od Łaby aż po Morze Scytyjskie5. Takiej zaś zdaje się długości, że bierze swój początek od naszej diecezji hamburskiej, a rozciąga się w kierunku wschodnim w nieskończone przestrzenie aż do Bawarii, Węgier i Grecji.
Liczne są plemiona słowiańskie. Z tych wpierw od zachodu, na pograniczu z Nordalbingami, Wagrowie; ich miastem nadmorskim Starogand6. Dalej idą Obodrzyce, których teraz zwą Reregami, a miastem ich Mechlin7. Bliżej nas Połabianie, których miastem Racibórz8. Z tyłu za nimi [G]linianie i Warnowie. Blisko nich mieszkają Chyczanie i Czrezpienianie, których od Dołężan i Redarów oddziela rzeka Pina i miasto Dymin. Tam jest granica diecezji hamburskiej.
Są jeszcze inne plemiona słowiańskie, które mieszkają między Łabą i Odrą, jak Hawelanie, którzy są nad rzeką Hawelą, i Doszanie, Lubuszanie, Wolinianie i wiele innych.
1 Adam / Bremy (zm. po 1081) — niemiecki kronikarz, kanonik bremeński.
2 Adalgad (937-988) — arcybiskup niemiecki
3 Określenie wg Tacyta i Ptolemeusza. Germania sięgała aż po Wisłę.
4 Winulami zwano Longobardów, tutaj Słowianie.
5 Morze Bałtyckie
6 U Adama z Bremy Aldinburg, dziś Oldenburg
7 U Adama z Bremy Magnopolis (Meklemburg).
8 Ratzeburg.



Pseudo-Maurycjusz1 o Słowianach
Pseudo-Maurycjusz, Strategikón
Cyt. za: Słowiańszczyzna pierwotna

Plemiona Słowian i Antów podobne sposobem życia i zwyczajami, i miłością ku wolności; żadnym sposobem nie można skłonić do niewolnictwa względnie podległości w swoim kraju. Jest ich bardzo wielu, są wyniośli, [wysocy] [...], łatwo znoszą spiekotę, głód, deszcz i niedostatek w jedzeniu. Do przybywających do nich cudzoziemców odnoszą się przyjaźnie, pokazując im drogę z jednego miejsca do drugiego, chronią ich od nieprzyjemności, tak że jeżeliby się okazało, iż z powodu niedbalstwa tego, który przyjmował u siebie cudzoziemca, ten ostatni poniósł jakąkolwiek szkodę, przyjmujący go wcześniej rozpoczyna wojnę przeciwko winnemu, uważając za punkt honoru mścić się za cudzoziemca. Znajdujących się u nich w niewoli nie trzymają w niewolnictwie jak inne plemiona przez czas nieograniczony, lecz ograniczają czas terminem, dają im wybór, albo za umowny wykup wrócą do swoich lub pozostaną jako wolni i przyjaciele.
Mają wielką ilość różnorodnego bydła i płodów ziemi, leżących w gromadach, a szczególnie prosa i pszenicy. Skromność ich niewiast przewyższa wszelkie ludzkie pojęcie, tak że większość ich uważa śmierć swojego męża za swoją śmierć i dobrowolnie pozbawia się życia, nie uważając przebywania we wdowieństwie za życie. Osiedlają się w lasach, przy trudno przeprawnych rzekach, błotach i jeziorach, budując w swoich pomieszczeniach wiele wyjść, ze względu na bezpieczeństwo. Konieczne dla nich rzeczy utrzymują w schronach, na pozór niczego nie mając [...].
Ze swoimi wrogami prowadzą walki chętnie w miejscach porosłych gęstym lasem, w wykrotach i urwiskach, z korzyścią dla siebie, posługują się [zakładnikami], niespodziewanymi atakami, podstępami i w dzień, i w nocy, wykorzystując wiele różnych sposobów. Doświadczeni także w przeprawach przez rzeki, przewyższając w tych sprawach wszystkich innych [...]. Każdy uzbrojony dwoma niewielkimi włóczniami, niektórzy mają także tarcze, mocne, lecz łatwe do przenoszenia. Posługują się także drewnianymi łukami i niewielkimi strzałami, namaczanymi w specjalnej dla strzał truciźnie, mocno działającej, jeśli raniony wcześniej nie przyjmie przeciwtrucizny, względnie innych środków znanych doświadczonym lekarzom, względnie nie wytnie natychmiast dookoła zranionego miejsca.
[...] Nie mają wodza i, żyjąc w niezgodzie między sobą, nie uznają wojennego szyku i nie umieją walczyć w prawidłowej bitwie, na odkrytych i równych miejscach. Jeśli się zdarzy, że oni zdecydują się na bitwę, to z krzykiem wszyscy razem idą naprzód, a jeśli przeciwnik nie wytrzyma ich wrzasku i załamie się, to oni silnie naciskają; w przeciwnym wypadku cofają się, nie spiesząc się spotkać z nieprzyjacielskimi siłami w walce wręcz.
Znajdując wielką pomoc w lasach, kierują się do nich, ponieważ wśród wąwozów biją się doskonale [...].
W ogóle są oni zdradzieccy i nie dotrzymują swojego słowa odnośnie zawartych układów, łatwiej zmusić ich strachem niż podarkami. W starciach z nimi największe dla nich niebezpieczeństwo przedstawia rzucanie w nich strzał i włóczni, nagłe napady i zasadzki przedsiębrane oddziałami z różnych miejsc, starcia z piechotą, szczególnie lekkozbrojną, w miejscach równych i otwartych. Dlatego należy przeciwko nim przygotować jazdę i piechotę... i... wielkie ilości broni miotanej, nie tylko strzał, ale i różnego rodzaju włóczni. Należy też według możliwości przygotować materiały do budowy tak zwanych pływających mostów [pontonów], z tym aby przeprawa przez rzeki była z góry przemyślana, ponieważ w ich kraju mnóstwo rzek trudnych do przeprawy [...]. Lecz napady [na Słowian] należy przeprowadzać zasadniczo w porze zimowej. Wtedy drzewa stoją nagie i za nimi nie można ukrywać się z takim skutkiem jak w lecie. Na śniegu pozostają wyraźne ślady uchodzących, zapasów mają mało, sami oni, można powiedzieć, nadzy i rzeki skute lodem łatwe do przejść [...]. Kiedy przychodzi zakładać obóz, należy, jak tylko możliwe, wystrzegać się miejsc gęsto zarosłych i rozbijać namioty. Wrogowie często napadają z lasów i zabierają bydło. Należy, aby piechota zajmowała miejsce solidnie umocnione rowem, a jazda znajdowała się poza nim. Czuwające warty powinny szerokim kołem ochraniać pastwiska koni, z wyjątkiem, kiedy w następstwie niespodziewanych wypadków, konie nie mogły być posłane na pastwisko, lecz dniem i nocą musiały się znajdować wewnątrz umocnień. Jeżeli nadchodzi moment bitwy, nie należy przeciw nim wystawiać głębokiego szyku i uderzać od czoła, ale także innymi sposobami. Jeśli oni, jak często bywa, zajmują bardzo silną pozycję i ochraniając swoje tyły nie dają możliwości do starcia wręcz, ani okrążenia, ani uderzenia z flanki [...], to trzeba, aby niektóre z naszych oddziałów były pozostawione w zasadzce, a pozostali na ich oczach udali odwrót; [...] aby oni, w nadziei na sukces, wyszli ze swej umocnionej pozycji, a wtedy należy zwrócić się przeciw nim, a znajdujący się w zasadzce także winni na nich napaść. Jeżeli wśród nich wielu naczelników i nie ma między nimi zgody; nietrudno niektórych z nich przeciągnąć na swoją stronę.


1 Pseudo-Maurycjusz (VWII w.) — pisarz bizantyjski, autor dzieł z zakresu historii i wojskowości.





Ibrahim ibn Jakub1 o państwie Mieszka I

Ibrahim ibn Jakub, Relacja z podróży do Europy Środkowej
Cyt. za: Słowiańszczyzna pierwotna


A co się tyczy kraju Meszko, to [jest] on najrozleglejszy z ich krajów. Obfituje on w żywność, mięso, miód i rolę orną. Pobierane przez niego podatki [stanowią] odważniki zbiorniki na wodę. Wodę tę leją na rozpalony piec i podnoszą się kłęby pary. Każdy z nich ma wiecheć z trawy, którym porusza powietrze i przyciąga je ku sobie. Wówczas otwierają się im pory i wychodzą zbędne substancje z ich ciał. Płyną z nich strugi [potu] i nie zostaje na żadnym z nich ani śladu świerzbu czy strupa. Domek ten nazywają oni: al-istba [...].
[...] głośno objawiają radość i cieszą się przy paleniu zmarłego i twierdzą, że ich radość i głośne oznaki wesela [pochodzą] stąd, że pan jego [tj. zmarłego] zmiłował się nad nim. Żony zmarłego krają sobie ręce i twarze nożami, a gdy która z nich twierdzi, że go kocha, zawiesza sznur i wspina się ku niemu po stołku, po czym obwiązuje sobie nim szyję. Potem wyrywają spod niej stołek, a ona pozostaje zawieszona, drgając aż skona, po czym zostaje spalona i łączy się ze swym mężem.



Thietmar1 o kulcie pogańskim u Słowian

Thietmar, Kronika, przełożył i przypisami opatrzył M.Z. Jedlicki, Warszawa 1953.


Jest w kraju Rederów2 pewien gród o trójkątnym kształcie i trzech bramach doń wiodących, zwany Radogoszcz, który otacza zewsząd wielka puszcza, ręką tubylców nie tknięta i jak świętość czczona. Dwie bramy tego grodu stoją otworem dla wszystkich wchodzących, trzecia od strony wschodniej jest najmniejsza i wychodzi na ścieżkę, która prowadzi do położonego obok i strasznie wyglądającego jeziora3. W grodzie znajduje się tylko jedna świątynia, zbudowana misternie z drzewa i spoczywająca na fundamencie z rogów dzikich zwierząt. Jej ściany zewnętrzne zdobią różne wizerunki bogów i bogiń — jak można zauważyć, patrząc z bliska — w przedziwny rzeźbione sposób, wewnątrz zaś stoją bogowie zrobieni ludzką ręką w straszliwych hełmach i pancerzach, każdy z wyrytym u spodu imieniem. Pierwszy spośród nich nazywa się Swarożyc i szczególnej doznaje czci u wszystkich pogan. Znajdują się tam również sztandary, których nigdzie stąd nie zabierają, chyba że są potrzebne na wyprawę wojenną i wówczas niosą je piesi wojownicy.
Dla strzeżenia tego wszystkiego z należytą pieczołowitością ustanowili tubylcy osobnych kapłanów.


1 Thietmar z Merseburga (975-1018) — kronikarz niemiecki, arystokrata saski, biskup Merseburga. W kronice swej, która powstała w początkach XI w., poświęcił wiele miejsca Polsce i Słowianom połabskim.
2 Chodzi o Raiderów (nazywano ich także Redarami) — głośne plemię lutyckie, na którego terenie leżała świątynia Swarożyca.
3 Położenie Radogoszczy i nazwa jeziora do tej pory wywołują spory między uczonymi.







Teofilakt Symokatta1 o ustroju Słowian nadbałtyckich
Teofilkat Symokatta, Chronographia
Cyt. za: Słowiańszczyzna pierwotna
Ks. VI. rozdz. 2: Następnego dnia2 trzej ludzie pochodzenia sklawińskiego, nie mający przy sobie żadnego żelaza3 ani sprzętu bojowego, schwytani zostali przez gwardzistów cesarskich: nieśli jedynie kitary4 a niczego poza tym nie mieli ze sobą. Cesarz5 wypytywał ich, z jakiego są plemienia, gdzie mają swoje siedziby i dlaczego znaleźli się na terytorium rhomajskim. Oni zaś odparli, że pochodzą ze szczepu Sklawinów, mieszkają nad brzegami Oceanu Zachodniego6 i że chagan7 aż tam wysłał posłów dla zgromadzenia sił zbrojnych, a przywódcom poszczególnych szczepów ofiarował wielkie dary. Oni jednak wziąwszy dary odmówili mu pomocy zbrojnej, twierdząc, że odstraszają ich przestrzenie do przebycia, a do chagana wysłali ich właśnie, obecnie schwytanych, z wymówką, że sami drogę tę odbywać musieli piętnaście miesięcy8. Chagan jednak, zapominając o prawach przysługującym posłom, postanowił nie pozwolić im na powrót. A oni zasłyszawszy o narodzie rhomajskim, niezmiernie ponoć sławnym z bogactw i życzliwości wobec każdego człowieka, skorzystali z odpowiedniej chwili i przedostali się do Tracji9. Noszą zaś kitary, ponieważ nie są przyzwyczajeni odziewać się w zbroję, bo ich ziemia nie zna żelaza i dlatego pozwala im żyć w spokoju i bez waśni. Grają na lirach, ponieważ nie umieją dąć w surmy bojowe, a ludziom, którzy nigdy nie słyszeli o wojnie, zbyteczne są oczywiście surowsze rodzaje muzyki. Cesarz tedy z wielkim zajęciem słuchał opowiadań o tym plemieniu, ugościł łaskawie tych przybyszów z kraju barbarzyńców, a nadziwiwszy się ich wzrostowi i wspaniałej budowie wyprawił ich do Heraklei10.

1 Teofilakt Symokatta (VII w.) — historyk i kronikarz bizantyjski. Autor kroniki, Chronographii, opisującej wydarzenia z czasów panowania cesarza Maurycjusza w latach 582-602.
2 Dzieje się to w trakcie wyprawy bizantyjskiej na Awarów w 595 r.
3 Tutaj w sensie: broni żelaznej, miecza.
4 Chodzi o cytrę, instrument muzyczny.
5 Chodzi o Maurycjusza — cesarza bizantyjskiego w latach 582-602.
6 Chodzi o Ocean Atlantycki. Morze Bałtyckie traktowano wtedy jako jego zatokę. Tutaj oznacza to przede wszystkim kierunek świata, w którym mieszkają Słowianie. Mało prawdopodobne, że chodzi wyłącznie o nadmorskie plemiona Pomorzan, Wieletów i Obodrytów. -
7 Chodzi o chagana — chana awarskiego.
8 Liczba ta jest zgoła nieprawdopodobna, może błąd kopisty.
9 Prowincja bizantyjska na Bałkanach, terytorium dzisiejszej Bułgarii.
10 Miasto nad morzem Marmara.




Nestor1 o zwyczajach Słowian wschodnich

Nestor, Powieść wriemiennych lei (Powieść minionych lat)
Cyt. za: Kroniki staroruskie, wybrał, wstępem i przypisami opatrzył F. Sielicki, Warszawa 1987


Mieli zaś zwyczaje swoje i prawa ojców swoich, i podania, i każdy szczep swój obyczaj. Polanie tedy mieli zwyczaje ojców swoich proste i skromne: wstydliwość wobec swoich synowie i sióstr, i matek, i ojców swoich, a synowe wobec świekrów i dziewierzów wielką miały wstydliwość. Stadła u nich bywały we zwyczaju. Oblubieniec nie chadzał sam po narzeczoną, jeno przyprowadzano mu ją wieczorem, a nazajutrz przynoszono jej wiano. Zaś Drewlanie żyli po zwierzęcemu, jak bydlęta; zabijał jeden drugiego, jedli wszystko nieczyste, stadeł u nich nie bywało, jeno porywali dziewice u wody. I Radymicze, i Wętycze, i Siewierzanie jednakie mieli zwyczaje, żyli po lasach jak wszelki zwierz, jedli wszystko nieczyste, nie znali skromności wobec ojców i synowie. Stadeł u nich nie bywało, jeno igrzyska między siołami. Schadzali się na igrzysku na pląsy i śpiewali różne pieśni biesowskie. Tu porywali żony sobie, z którymi się już wprzód umówili, a mieli po dwie i trzy żony. A gdy kto umarł, wyprawiali mu tryznę. Układali wielki stos, na nim położyli umarłego i spalili. Zabrawszy potem kości, wkładali je w małe naczynie i stawiali na słup przy drogach. Tak robią i dziś Wętyczanie. Tak samo robili Krywicze i inni poganie, nie znający boskich przykazań, jeno sami sobie przykazanie stanowiący.

1 Nestor (1053-1113) — kronikarz ruski, mnich.




Działalność św. Konstanty na1 i św. Metodego2 w Państwie Wielkomorawskim

Żywot św. Konstantyna (Cyryla)
Cyt. za: Pasterze wiernych Słowian: święci Cyryl i Metody,
teksty wybrał, tłumaczył i opracował A. Naumow, Kraków 1985.


V. Zdarzyło się zaś w owych dniach, że Rościsław3 książę słowiański ze Świętopeł-kiem4 posłali z Moraw do cesarza Michała5, pisząc tak: „Oto z Bożej łaski jesteśmy zdrowi, ale przybyli do nas liczni nauczyciele z Włoch, Grecji i Niemiec, ucząc nas rozmaicie. A my Słowianie, ludzie prości, nie mamy nikogo, kto by nas nakierował ku prawdzie i ukryte znaczenia wyłożył. Przeto, dobry panie, poślij nam takiego męża, który by nam wszelką prawdę wyłożył".
Wtedy cesarz Michał powiedział do Filozofa Konstantyna: „Czy słyszysz, Filozofie, te słowa? Tego nikt poza tobą nie zdoła dokonać. Weź oto dary liczne i ruszaj, wziąwszy ze sobą brata swojego, ihumena Metodego. Wy obaj bowiem jesteście solunianami6, a wszyscy solunianie mówią czysto po słowiańsku".
Wtedy oni nie mieli śmiałości wymówić się ani przed Bogiem, ani przed cesarzem, według słowa świętego Piotra apostoła, które mówi: „Boga się bójcie, a cesarza czcijcie". Przeto wysłuchawszy tej wysokiej mowy, oddali się modlitwie razem z innymi, którzy byli tegoż ducha, co oni. I wówczas Bóg objawił Filozofowi pismo słowiańskie. I uczyniwszy wnet litery i zapisawszy słowa Ewangelii, wyruszył ku Morawie, wziąwszy z sobą Metodego. Ten zaś począł znowu posłusznie służyć Filozofowi z pokorą i nauczać z nim. A po upływie trzech lat zawrócili z Moraw, wyuczywszy uczniów.
VI. Dowiedziawszy się o takich mężach, apostolik Mikołaj7 posłał po nich, pragnąc ich widzieć niczym aniołów Bożych. I pobłogosławił ich nauce, położywszy Ewangelię słowiańską na ołtarzu świętego Piotra apostoła; wyświęcił też na kapłana błogosławionego Metodego. Było jednak wielu, co występowali przeciwko księgom słowiańskim, powiadając, że żadnemu narodowi nie godzi się mieć własnego pisma prócz Żydów, Greków i Rzymian, według napisu Piłata, jaki umieścił on na Krzyżu Pańskim. Zostali oni jednak wyklęci przez apostolika, który nazwał ich pilacjanami i trójjęzycznikami, a jednemu z biskupów, który na tę samą zarazę chorował8, kazał wyświęcić trzech spośród uczniów słowiańskich na kapłanów, a dwóch na lektorów.

1 Konstantyn-Cyryl (ok. 827-ok. 869) — święty, misjonarz chrześcijański pochodzenia greckiego (z Salonik). Wspólnie z bratem Metodym prowadzili działalność chrystianizacyjną w Państwie Wielkomorawskim, począwszy od 863 r.
2 Metody (8207-885) — święty. Zob. przypis l.
3 Rościsław — książę wielkomorawski w latach 846-870.
4 Świętopełk — książę wielkomorawski w latach 870-894.
5 Chodzi o Michała III — cesarza bizantyjskiego w latach 842-867.
6 Czyli, mieszkańcami Salonik, miasta w Grecji.
7 Apostolik Mikołaj — papież Mikołaj I w latach 858-867.
8 Zapewne chodzi o Formosusa — biskupa Porto, znanego z poselstwa do Bułgarii w 866 r. Był papieżem w latach 891-896.



Thietmar o przyjęciu chrześcijaństwa przez Mieszka I

Thietmar, Kronika, przełożył i przypisami opatrzył M.Z. Jedlicki.
Cyt. za J. Dowiat, Historia dla klasy I liceum ogólnokształcącego, Warszawa 1981.

Przedstawię resztę czynów znakomitego księcia Polan, Mieszka, o którym pisałem
szeroko w poprzednich księgach. W czeskiej krainie pojął on za żonę szlachetną
siostrę Bolesława Starszego1, która okazała się w rzeczywistości taką, jak brzmiało
jej imię. Nazywała się bowiem po słowiańsku Dobrawa, co w języku niemieckim
wykłada się: dobra. Owa wierna wyznawczyni Chrystusa, widząc swego małżonka
pogrążonego w wielorakich błędach pogańskich, zastanawiała się usilnie nad tym,
w jaki sposób mogłaby go pozyskać dla swej wiary. Starała się go zjednać na
wszelkie sposoby, nie dla zaspokojenia trzech żądz tego zepsutego świata, lecz
dla korzyści wynikających z owej chwalebnej i przez wszystkich wiernych pożądanej
nagrody w życiu przyszłym.
Umyślnie postępowała ona przez jakiś czas zdrożnie, aby później móc długo działać dobrze. Kiedy mianowicie po zawarciu wspomnianego małżeństwa nadszedł okres wielkiego postu i Dobrawa starała się złożyć Bogu dobrowolną ofiarę przez wstrzymy¬wanie się od jedzenia mięsa i umartwianie swego ciała, jej małżonek namawiał ją słodkimi obietnicami do złamania postanowienia. Ona zaś zgodziła się na to w tym celu, by z kolei móc łatwiej zyskać u niego posłuch w innych sprawach. Jedni twierdzą, iż jadła ona mięso w okresie jednego wielkiego postu, inni zaś, że w trzech takich okresach. Dowiedziałeś się, czytelniku, o jej przewinie, zważ teraz tylko, jaki owoc wydała jej zdrożna intencja. Pracowała więc nad nawróceniem swego małżonka i wysłuchał jej miłościwy Stwórca. Jego nieskończona łaska sprawiła, iż ten, który tak srodze prześladował, pokajał się i pozbył na ustawiczne namowy swej ukochanej małżonki jadu przyrodzonego pogaństwa, chrztem świętym zmywając plamę grzechu pierworodnego. I natychmiast w ślad za głową i swoim umiłowanym władcą poszły ułomne dotąd członki spośród ludu i w szatę godową przyodziane, w poczet synów Chrystusowych zostały zaliczone. Ich pierwszy biskup Jordan ciężką miał z nimi pracę, zanim niezmordowany w wysiłkach nakłonił ich słowem i czynem do uprawiania winnicy Pańskiej.

1 Chodzi o Bolesława I zw. Srogim (zm. 967?) — księcia czeskiego od 935 r.


Prokopiusz z Cezarei o ustroju i zwyczajach Słowian naddunajskich
Cyt. za "Słowiańszczyzna pierwotna". Matriały źródłowe do historii Polski epoki feudalnej, opracował G. Labuda, Warszawa 1954

[...] te plemiona, Sklawinowie1 i Antowie2 , nie podlegają władzy jednego człowieka, lecz od dawna żyją w ludowładztwie i dlatego zawsze wszystkie pomyślne i niepomyślne sprawy załatwiane bywają na ogólnym zgromadzeniu. A także co się tyczy innych szczegółów te same mają, krótko mówiąc, urzadzenia i obyczaje jedni i drudzy ci północni barbarzyńcy. Uważają bowiem, że jeden tylko bóg, twórca błyskawicy, jest panem całego świata i składają mu w ofierze woły i wszystkie inne zwierzeta ofiarne. O przeznaczeniu nic nie wiedzą, ani nie przyznają mu żadnej roli w życiu ludzkim, lecz kiedy śmierć im zajrzy w oczy czy to w chorobie, czy na wojnie, slubują wówczas, że jeśli jej unikną, złożą bogu natychmiast ofiatrę w zamian za ocalone życie, a uniknąwszy, składaja ją, jak przyobiecali, i są przekonani, że kupili sobie ocalenie za tę właśnie ofiarę. Oddają ponadto także cześć rzekom, nimfom i innym jakimś duchom i składają im wszystkim ofiary, a w czasie tych ofiar czynią wróżby. Mieszkają w nędznych chatach rozsiedleni z dala jedni od drugich, a przeważnie każdy zmienia kilkakrotnie miejsce zamieszkania. Stojąc do walki na ogół pieszo idą na nieprzyjaciela, mają w ręku tarczę i dzidę, pancerza natomiast nigdy nie wdziewają. Niektórzy nie mają ani koszul, ani płaszcza, lecz jedynie długie spodnie podkasane aż do kroku i tak stają do walki z wrogiem.
Obydwa plemiona mówią jednym językiem, niesłychanie barbarzyńskim. A nawet i zewnętrznym wyglądem nie różnią się między sobą, wszyscy bowiem są rośli i niezwykle silni, a skóra ich i włosy nie są ani bardzo białe względnie płowe, ani nie przechodzą zdecydowanie w kolor ciemny, lecz wszyscy sa rudawi. Życie wiodą twarde i na najniższej stopie, jak Massageci3 , i brudem są okryci stale jak i oni. A przecież bynajmniej nie są niegodziwi z natury i skłonni do czynienia zła, lecz prostotą obyczajów równierz przypominają Hunów. Także i imię mieli dawien dawna jedno Sklawinowie i Antowie; jednych i drugich bowiem zwano dawniej Sporami, sądzę że dlatego, ponieważ rozproszeni, z dala od siebie, zamieszkują swój kraj. Dlatego też mają tam u siebie wiele ziemi; po drugiej stronie Istru3 bowiem przeważnie oni mieszkają.

1. Zachodnia grupa Słowian, plemiona naddunajskie.
2. Plemiona prostosłowiańskie, osiadłe między Dniestrem, a Dnieprem.
3. Chodzi o Hunów.
4. Północno-zachodnia część Chorwacji.



Ibrahim ibn Jakub1o zwyczajach Słowian zachodnich
Ibrahim ibn Jakub, Relacja z podróży do Europy Środkowej
Cyt. za: " Słowiańszczyzna pierwotna"

[...] Nie mają oni [Słowianie] łaźni, lecz posługują się domkami z drzewa. Zatykają szpary w nich czymś, co bywa na ich drzewach, podobnym do wodorostów, a co oni nazywają: mech. Służy to zamiast smoły do ich statków. Budują piec z kamienia w jednym rogu i wycinają w górze na wprost niego okienko dla ujścia dymu. A gdy się piec rozgrzeje, zatykają owe okienko i zamykają drzwi domku. Wewnątrz znajdują sie zbiorniki na wodę. Wodę tę leją na rozpalony piec i podnoszą się kłęby pary. Każdy z nich ma wiecheć z trawy, którym porusza powietrze i przyciąga je ku sobie. Wówczas otwierają im sie pory i wychodzą zbedne substancje z ich ciał. Domek ten nazywają oni: al-istba[...].
[...] głośno objawiają radość i cieszą się przy paleniu zmarłego i twierdzą, że ich radość i głośne oznaki wesela [pochodzą] stąd, że pan jego [zmarłego] zmiłował się nad nim.[...]

1.Ibrahim ibn Jakub (X w.) - kupiec i podróżnik żydowski z Hiszpanii

.

Pseudo-Maurycjusz1 o Słowianach
Cyt. za: "Słowiańszczyzna pierwotna"

Plemiona Słowiańske i Antów podobne sposobem życia i zwyczajami, i miłością ku wolności; żadnym sposobem nie można skłonić do niewolnictwa względnie podległości w swoim kraju. Jest ich bardzo wielu, są wyniośli [wysocy] [...], łatwo znosza spiekotę, głód, deszcz i niedostatek w jedzeniu. Do przybywających do nich cudzoziemców odnoszą sie przyjaźnie, pokazując im drogę z jednego miejsca do drugiego, chronią ich od nieprzyjemności, tak że jeżeli by się okazało, iż z powodu niedbalstwa tego, który przyjmował u siebie cudzoziemca, ten ostatni pobniósł jakąkolwiek szkodę, przyjmujący go wcześniej rozpoczyna wojnę przeciwko winnemu, uważając za punkt honoru mścić się za cudzoziemca. Znajdujących sie u nich w niewoli nie trzymaja w niewolnictwie jak inne plemiona przez czas nieograniczony, lecz ograniczają czas terminem, dają im wybór, albo za umowny wykup wrócą do swoich lub pozostaną jako wolni i przyjaciele [...].
Ze swoimi wrogami prowadzą walki chętnie w miejscach porosłych gęstym lasem, w wykrotach i urwiskach, z korzyścią dla siebie, posługują się, niespodziewanymi atakami, podstępami i w dzien, i w nocy, wykorzystując wiele różnych sposobów. Doświadczeni także w przeprawach przez rzeki, przewyższając w tych sprawach wszystkich innych [...]. Każdy uzbrojony dwoma niewielkimi włóczniami, niektórzy mają także tarcze, mocne lecz łatwe do przenoszenia. Posługują się także drewnianymi łukami i niewielkimi strzałami, namaczanymi w specjalnej dla strzał truciźnie, mocno działającej, jeśli raniony wcześniej nie przyjmie przeciwtrucizny, wzglednie innych środków znanych doświadczonym lekarzom, względnie nie wytnie natychmiast dookoła zranionego miejsca.

1. Pseudo-Maurycjusz (VI/VII w.) - pisarz bizantyjski, autor dzieł z zakresu historii i wojskowości.



Thietmar (1) o kulcie pogańskim u Słowian
Thietmar, Kronika, przełożył i przypisami opatrzył M. Z. Jedlicki Warszawa 1953

Jest w kaju Rederów(2) pewien gród o trójkątnym kształcie i trzech bramach doń wiodących, zwany Radogoszcz, który otacza zewsząd wielka puszcza, ręką tubylców nie tknięta i jak świętość czczona. Dwie bramy tego grodu stoją otworem dla wszystkich wchodzących, trzecia od strony wschodniej jest najmniejsza i wychodzi na ścieżkę, która prowadzi do położonego obok i strasznie wyglądającego jeziora3 . W grodzie znajduje się tylko jedna świątynia, zbudowana misternie z drzewa i spoczywająca na fundamencie z rogów dzikich zwierząt. Jej ściany zewnętrzne zdobią różne wizerunki bogów i bogiń - jak można zauważyć, patrząc z bliska - w przedziwny rzeźbione sposób, wewnątrz zaś stoją bogowie zrobieni ludzką ręką w strzaszliwych hełmach i pancerzach, każdy z wyrytym u spodu imieniem [czyżby Słowianie posługiwali się pismem ?] Pierwszy spośród nich nazywa sie Swarożyc iszczególnej doznaje czci u wszystkich pogan. Znajdują się tam również sztandary [stanice], których nigdzie stąd nie zabierają, chyba że są potrzebne na wyprawę wojenną i wówczas niosą je piesi wojownicy.
Do strzeżenia tego wszystkiego z należytą pieczołowitością ustanowili tubylcy osobnych kapłanów.

1. Thietmar z Merseburga (975-1018) - kronikarz niemiecki, arystokrata saski, biskup Merseburga
2. Chodzi o Raiderów (nazywani ich także Redarami) - głośne plemię lutyckie, na którego terenie leżała świątynia Swarożyca.
3. Położenie Radogoszczy i nazwa jeziora do tej pory wywołują spory między "uczonymi"





Gall Anonim: “Zwyczaje Słowian Zachodnich”

"Mieli zaś zwyczaje swoje i prawa ojców swoich i podania, i każdy szczep swój zwyczaj. Polanie tedy mieli zwyczaje ojców swoich proste i skromne; wstydliwość wobec swoich synowic i sióstr, i matek i ojców swoich, a synowe wobec świerków i dziewierzów wielką miały wstydliwość. Stadła u nich bywały we zwyczaju. Oblubieniec nie chadzał po narzeczoną, jeno przyprowadzono mu ją wieczorem, a nazajutrz przynoszono jej wiano. Nie mają Słowianie łaźni, lecz posługują się deskami z drzewa. Zatykają szpary w nich czymś, co bywa na ich drzewach, podobne do wodorostów, a co oni nazywają mech. Służy to zamiast smoły do ich statków. Budują piec z kamienia w jednym roku i wycinają w górze na wprost niego okienko dla ujścia dymu. A gdy się piec zagrzeje zatykają owe okienko i zamykają drzwi domku. Wewnątrz znajdują się zbiorniki na wodę. Wodę tę leją na rozpalony piec i podnoszą się kłęby pary. Każdy z nich ma wiecheć z trawy, którym porusza powietrze i przyciągają ją ku sobie. Wówczas otwierają się im pory i wychodzą zbędne substancje z ich ciał. Płyną z nich strugi potu i nie zostają na żadnym z nich ani ladu świerzbu czy strupa".






Europejczycy - Europeans

Żródło: http://www.rp.pl/artykul/1053418,1142360-Trzej-przodkowie-Europejczykow.html

Współcześni Europejczycy są potomkami trzech populacji, które spotkały się na naszym kontynencie 7 tys. lat temu.
Wynikiem tego spotkania była wymiana genów niebieskookich i śniadych łowców z rolnikami o brązowych oczach i jasnej skórze, którzy przybyli do Europy w Bliskiego Wschodu. Ale wkład w pulę genową Europejczyków mieli jeszcze tajemniczy przybysze z Syberii.
Prof David Reich z Harvard Medical School w USA i Johannes Krause Uniwersytetu w Tybindze, w Niemczech przeanalizowali DNA dziewięciu prehistorycznych Europejczyków — siedmiu łowców -zbieraczy ze Skandynawii, jednego myśliwego, którego szczątki znaleziono w jaskini w Luksemburgu i wczesnego rolnika z Stuttgartu w Niemczech. Odkrycie opisali w najnowszym wydaniu magazynu „Nature".
Sztuka uprawy ziemi rozwinięta na Bliskim Wschodzie w okolicach dzisiejszej Syrii, Iraku i Izraela pojawiła się w Europie około 7,5 tys. lat temu. Dowody genetyczne sugerują, że ten sposób życia rozprzestrzenił się wraz z falami imigrantów, którzy krzyżowali się z rdzennymi europejskimi łowcami-zbieraczami których spotkali na drodze swych wędrówek.
Myśliwi natomiast przybyli do Europy tysiące lat przed pojawieniem się rolnictwa. W czasie epoki lodowcowej schronili się na południu kontynentu, a następnie ruszyli na północ po wycofaniu się lodowca z Europy Środkowej i Północnej.
Kiedy naukowcy przyjrzeli się DNA 2345 żyjących dziś osób, okazało się, że jedna trzecia populacji ma domieszkę jeszcze innych genów. To najbardziej zagadkowa domieszka — i co zdziwiło naukowców — podobna do genów Indian północnoamerykańskich.
W roku 2013 badacze rozszyfrowali genom chłopca, pochowanego 24 tys. lat temu w pobliżu jeziora Bajkał na Syberii. Okazało się że genom chłopca był podobny do profilu genetycznego rdzennych Amerykanów. Teraz wiadomo, że i do Europejczyków. Chłopiec był przedstawicielem populacji, która opanowała Nowy Świat, przechodząc przez Beringię — lądowy most między Syberią i Alaską, który istniał ok 15 tys. lat temu. Później zmieniła kierunek migracji i dotarła do Europy.

Wikingowie - Vikings

Termin „wiking” sam w sobie jest bardzo enigmatyczny. Jednym z pierwszych poświadczonych źródłowo przypadków jego użycia jest zapiska z staroangielskiego poematu „Widsidh” z VII w., mówiąca o „wikińskim plemieniu Hedobardów”. Jego znaczenie jest jednak niejasne. Kronikarz Adam z Bremy pisał np. o „piratach, których Duńczycy zwą wikingami”. Termin ten wiązano z kolei ze słowem „vik”, czyli zatoka. „Viking” miał być zatem tym „kto ukrywa się w zatoce”. Takie tłumaczenie nie pasuje jednak do zbrojnego łupieżcy – raczej do pokojowo nastawionego kupca. Łączono termin ten także z łacińskim „vicus” czyli obóz, fort, ośrodek handlowy, i to tłumaczenie zostało jednak w historiografii odrzucone.

Przyjmuje się obecnie, że termin „wiking” pochodzi od czasownika „vikja” czyli „wyłamywać”, „wykręcać” lub „odchylać”. Szwedzki historyk F. Askeberg tłumaczył taką etymologię tym, iż wikingowie byli w istocie ludźmi, którzy wyłamywali się z klasycznych struktur społecznych, porzucali dom i wypływali w morze w poszukiwaniu sławy i łupów. Ciekawe jest, iż w źródłach często termin „viking” stosuje się nie w odniesieniu do jednostki, a do czynności – „udać się na viking”. W tym ujęciu wyprawa mogła mieć zarówno wymiar zbrojny, jak i pokojowy, taki związek semantyczny odnosił się bowiem do łupieżczych napadów oraz wypraw kupieckich. Jeszcze ciekawiej prezentuje się fakt, iż dla samych Skandynawów termin „viking” był często obraźliwy. Sagi wspominają o wikingach jako o okrutnych i gwałtownych łupieżcach, zaś na jednym kamieniu runicznym z Upplandu mówi się o niejakim Assurze, synie jarla Hakona, jako o „stróżu przeciwko wikingom”. Można zatem uznać, że termin ten stosowano zarówno jako określenie wyprawy zbrojnej, jak i jej uczestnika – często z pejoratywnym odcieniem. Był więc wiking wedle współczesnych żądnym łupów i sławy piratem, wojownikiem, ale czasem także kupcem i odkrywcą.

Autor: Marcin Sałański
Źródło: Histmag.org
Licencja: CC BY-SA 3.0