Translate

sobota, 3 stycznia 2015

Źródła o Słowianach

Prokopiusz z Cezarei o ustroju i zwyczajach Słowian naddunajskich
Cyt. za: Słowiańszczyzna pierwotna. Materiały źródłowe do historii Polski epoki feudalnej,opracował G. Labuda, Warszawa 1954.

[...] te plemiona, Sklawinowie(1) i Antowie(2), nie podlegają władzy jednego człowieka,
lecz od dawna żyją w ludowładztwie i dlatego zawsze wszystkie pomyślne i niepomyślne
sprawy załatwiane bywają na ogólnym zgromadzeniu. A także co się tyczy innych
szczegółów te same mają, krótko mówiąc, urządzenia i obyczaje jedni i drudzy ci
północni barbarzyńcy. Uważają bowiem, że jeden tylko bóg, twórca błyskawicy, jest
panem całego świata i składają mu w ofierze woły i wszystkie inne zwierzęta ofiarne.
O przeznaczeniu nic nie wiedzą, ani nie przyznają mu żadnej roli w życiu ludzkim, lecz kiedy śmierć im zajrzy w oczy czy to w chorobie, czy na wojnie, ślubują wówczas, że jeśli jej unikną, złożą bogu natychmiast ofiarę w zamian za ocalone życie, a uniknąwszy, składają ją, jak przyobiecali, i są przekonani, że kupili sobie ocalenie za tę właśnie ofiarę. Oddają ponadto także cześć rzekom, nimfom i innym jakimś duchom i składają im wszystkim ofiary, a w czasie tych ofiar czynią wróżby. Mieszkają w nędznych chatach rozsiedleni z dala jedni od drugich, a przeważnie każdy zmienia kilkakrotnie miejsce zamieszkania. Stając do walki na ogół pieszo idą na nieprzyjaciela, mając w ręku tarczę i dzidę, pancerza natomiast nigdy nie wdziewają. Niektórzy nie mają ani koszuli, ani płaszcza, lecz jedynie długie spodnie podkasane aż do kroku i tak stają do walki z wrogiem.
Obydwa plemiona mówią jednym językiem, niesłychanie barbarzyńskim. A nawet
i zewnętrznym wyglądem nie różnią się między sobą, wszyscy bowiem są rośli
i niezwykle silni, a skóra ich i włosy nie są ani bardzo białe względnie płowe, ani nie przechodzą zdecydowanie w kolor ciemny, lecz wszyscy są rudawi. Życie wiodą twarde i na najniższej stopie, jak Massageci3, i brudem są okryci stale jak i oni. A przecież bynajmniej nie są niegodziwi z natury i skłonni do czynienia zła, lecz prostotą obyczajów również przypominają Hunów. Także i imię mieli z dawien dawna jedno Sklawinowie i Antowie; jednych i drugich bowiem zwano dawniej Sporami, sądzę,
że dlatego, ponieważ rozproszeni, z dala od siebie, zamieszkują swój kraj. Dlatego
też mają tam u siebie wiele ziemi; po drugiej stronie Istru4 bowiem przeważnie
oni mieszkają.

1 Zachodnia grupa Słowian, plemiona naddunajskie
2 Plemiona protosłowiańskie, osiadłe między Dniestrem a Dnieprem. Wg Prokopiusza stanowili wschodnią gałąź Sklawinów.
3 Chodzi o Hunów.
4 Północno-zachodnia część Chorwacji (okolice Triestu)



Konstantyn VII Porfirogeneta o Serbach

Konstantyn VII Porfirogeneta, Traktat o rządzeniu państwem
Cyt. za: Slowiańszczyzna pierwotna


Wiedzieć należy, że Serbowie pochodzą od nie chrzczonych Serbów, którzy się też nazywają Białymi1 i mieszkają z tamtej strony Turkii2, w okolicy nazwanej u nich Boiki3. Z nimi graniczy kraj Franków, równie jak i Wielka Chrobacja nie chrzczona, czyli tak zwana Biała. Tam to więc początkowo Serbowie mieszkali. Gdy zaś dwóch braci odziedziczyło panowanie nad Serbią po ojcu, jeden z nich z połową narodu schronił się do cesarza rzymskiego Herakleosa4. Którego też przyjął rzeczony cesarz Herakleos i dał mu krainę do zamieszkania: Serbię [położoną] na półwyspie tessalonickim5, która od tego czasu przyjęła tę nazwę. Serbi zaś znaczą w języku rzymskim: niewolnicy6 [...]. Tę zaś nazwę otrzymali Serbowie, gdy stali się niewolnikami cesarza rzymskiego. [Po pewnym czasie Serbowie zdecydowali się odejść z północnej Grecji z powrotem za Dunaj.] Kiedy jednak przeszli rzekę Dunaj, żal im się zrobiło i udali się z prośbą do cesarza Herakleosa, przez wodza wtedy w Belgradzie rządzącego, ażeby im dał inną ziemię do osiedlenia się. A ponieważ teraźniejsza Serbia i Pagania i tak zwany kraj Zachlumski i Terwunia i kraj Kanalitów zostawały pod panowaniem cesarza rhomajskiego, a kraje te były wyludnione przez Awarów [gdyż wypędzili stamtąd Romanów, którzy teraz zamieszkują Dalmację i Dyrrachium], przeto osadził cesarz owych Serbów w rzeczonych krajach. I byli podwładnymi cesarza rhomajskiego7. Tych tedy cesarz ochrzcił sprowadziwszy kapłanów z Rzymu i nauczył ich obrządków świętych, dokładnie im naukę wiary wiekuistej wyłożywszy.

1 Jeżeli sprawę położenia tzw. Wielkiej, czyli Białej Chorwacji, można uważać za przesądzoną w tym sensie, że Konstantyn miał na myśli Chorwatów czeskich, to co się tyczy Białej Serbii, jedni utrzymują, że siedzieli oni w Małopolsce, inni nad Łabą (Serbołużyczanie, sąsiadujący z tamtejszymi Chorwatami).
2 Chodzi o Węgry.
3 Chodzi o kraj Bojów, Czechy.
4 Herakliusz I (ok. 575-641) — cesarz bizantyński od 610 r.
5 Koło dzisiejszych Salonik w północnej Grecji.
6 Etymologia ludowa: Serbi-servi.
7 Opowiadanie, że Serbowie zostali osadzeni za Dunajem przez cesarza bizantyńskiego jest mało wiarygodne. Konstantynowi chodzi raczej o uzasadnienie pretensji Bizancjum do zwierzchności nad Słowianami.





Adam z Bremy1 o przyrodzie i plemionach Słowiańszczyzny
Adam z Bremy, Gęsta Hammaburgensis ecclesiae pontificum (Dzieje Kościoła amburskiego)
Cyt. za: Słowiańszczyzna pierwotna

Ponieważ tyle razy wzmiankowało się już o Słowianach, uważamy, że nie będzie od
rzeczy, jeżeli damy tu historyczny zarys przyrody i plemion Słowiańszczyzny, a to
dlatego, że za naszych czasów prawie wszyscy Słowianie zostali nawróceni na wiarę
chrześcijańską staraniem naszego arcybiskupa Adaldaga2.
Ks. n r. 21. Otóż Słowiańszczyzna, najobszerniejsza prowincja Germanii3, jest zamieszkana przez Winulów4, których niegdyś zwano Wandalami. Powiadają, że jest dziesięć razy większa niż nasza Saksonia, szczególnie jeżeliby się dorzuciło jako część Słowiańszczyzny Czechy i Polan, którzy są za Odrą, ponieważ ani obyczajami, ani mową nie różnią się między sobą. Ten zaś kraj jest nadzwyczajnie bogaty w broń, ludzi i płody rolne, tudzież zewsząd otoczony umocnieniami w postaci gór i rzek pogranicznych. Szerokość jego mierzy się od południa ku północy, tj. od Łaby aż po Morze Scytyjskie5. Takiej zaś zdaje się długości, że bierze swój początek od naszej diecezji hamburskiej, a rozciąga się w kierunku wschodnim w nieskończone przestrzenie aż do Bawarii, Węgier i Grecji.
Liczne są plemiona słowiańskie. Z tych wpierw od zachodu, na pograniczu z Nordalbingami, Wagrowie; ich miastem nadmorskim Starogand6. Dalej idą Obodrzyce, których teraz zwą Reregami, a miastem ich Mechlin7. Bliżej nas Połabianie, których miastem Racibórz8. Z tyłu za nimi [G]linianie i Warnowie. Blisko nich mieszkają Chyczanie i Czrezpienianie, których od Dołężan i Redarów oddziela rzeka Pina i miasto Dymin. Tam jest granica diecezji hamburskiej.
Są jeszcze inne plemiona słowiańskie, które mieszkają między Łabą i Odrą, jak Hawelanie, którzy są nad rzeką Hawelą, i Doszanie, Lubuszanie, Wolinianie i wiele innych.
1 Adam / Bremy (zm. po 1081) — niemiecki kronikarz, kanonik bremeński.
2 Adalgad (937-988) — arcybiskup niemiecki
3 Określenie wg Tacyta i Ptolemeusza. Germania sięgała aż po Wisłę.
4 Winulami zwano Longobardów, tutaj Słowianie.
5 Morze Bałtyckie
6 U Adama z Bremy Aldinburg, dziś Oldenburg
7 U Adama z Bremy Magnopolis (Meklemburg).
8 Ratzeburg.



Pseudo-Maurycjusz1 o Słowianach
Pseudo-Maurycjusz, Strategikón
Cyt. za: Słowiańszczyzna pierwotna

Plemiona Słowian i Antów podobne sposobem życia i zwyczajami, i miłością ku wolności; żadnym sposobem nie można skłonić do niewolnictwa względnie podległości w swoim kraju. Jest ich bardzo wielu, są wyniośli, [wysocy] [...], łatwo znoszą spiekotę, głód, deszcz i niedostatek w jedzeniu. Do przybywających do nich cudzoziemców odnoszą się przyjaźnie, pokazując im drogę z jednego miejsca do drugiego, chronią ich od nieprzyjemności, tak że jeżeliby się okazało, iż z powodu niedbalstwa tego, który przyjmował u siebie cudzoziemca, ten ostatni poniósł jakąkolwiek szkodę, przyjmujący go wcześniej rozpoczyna wojnę przeciwko winnemu, uważając za punkt honoru mścić się za cudzoziemca. Znajdujących się u nich w niewoli nie trzymają w niewolnictwie jak inne plemiona przez czas nieograniczony, lecz ograniczają czas terminem, dają im wybór, albo za umowny wykup wrócą do swoich lub pozostaną jako wolni i przyjaciele.
Mają wielką ilość różnorodnego bydła i płodów ziemi, leżących w gromadach, a szczególnie prosa i pszenicy. Skromność ich niewiast przewyższa wszelkie ludzkie pojęcie, tak że większość ich uważa śmierć swojego męża za swoją śmierć i dobrowolnie pozbawia się życia, nie uważając przebywania we wdowieństwie za życie. Osiedlają się w lasach, przy trudno przeprawnych rzekach, błotach i jeziorach, budując w swoich pomieszczeniach wiele wyjść, ze względu na bezpieczeństwo. Konieczne dla nich rzeczy utrzymują w schronach, na pozór niczego nie mając [...].
Ze swoimi wrogami prowadzą walki chętnie w miejscach porosłych gęstym lasem, w wykrotach i urwiskach, z korzyścią dla siebie, posługują się [zakładnikami], niespodziewanymi atakami, podstępami i w dzień, i w nocy, wykorzystując wiele różnych sposobów. Doświadczeni także w przeprawach przez rzeki, przewyższając w tych sprawach wszystkich innych [...]. Każdy uzbrojony dwoma niewielkimi włóczniami, niektórzy mają także tarcze, mocne, lecz łatwe do przenoszenia. Posługują się także drewnianymi łukami i niewielkimi strzałami, namaczanymi w specjalnej dla strzał truciźnie, mocno działającej, jeśli raniony wcześniej nie przyjmie przeciwtrucizny, względnie innych środków znanych doświadczonym lekarzom, względnie nie wytnie natychmiast dookoła zranionego miejsca.
[...] Nie mają wodza i, żyjąc w niezgodzie między sobą, nie uznają wojennego szyku i nie umieją walczyć w prawidłowej bitwie, na odkrytych i równych miejscach. Jeśli się zdarzy, że oni zdecydują się na bitwę, to z krzykiem wszyscy razem idą naprzód, a jeśli przeciwnik nie wytrzyma ich wrzasku i załamie się, to oni silnie naciskają; w przeciwnym wypadku cofają się, nie spiesząc się spotkać z nieprzyjacielskimi siłami w walce wręcz.
Znajdując wielką pomoc w lasach, kierują się do nich, ponieważ wśród wąwozów biją się doskonale [...].
W ogóle są oni zdradzieccy i nie dotrzymują swojego słowa odnośnie zawartych układów, łatwiej zmusić ich strachem niż podarkami. W starciach z nimi największe dla nich niebezpieczeństwo przedstawia rzucanie w nich strzał i włóczni, nagłe napady i zasadzki przedsiębrane oddziałami z różnych miejsc, starcia z piechotą, szczególnie lekkozbrojną, w miejscach równych i otwartych. Dlatego należy przeciwko nim przygotować jazdę i piechotę... i... wielkie ilości broni miotanej, nie tylko strzał, ale i różnego rodzaju włóczni. Należy też według możliwości przygotować materiały do budowy tak zwanych pływających mostów [pontonów], z tym aby przeprawa przez rzeki była z góry przemyślana, ponieważ w ich kraju mnóstwo rzek trudnych do przeprawy [...]. Lecz napady [na Słowian] należy przeprowadzać zasadniczo w porze zimowej. Wtedy drzewa stoją nagie i za nimi nie można ukrywać się z takim skutkiem jak w lecie. Na śniegu pozostają wyraźne ślady uchodzących, zapasów mają mało, sami oni, można powiedzieć, nadzy i rzeki skute lodem łatwe do przejść [...]. Kiedy przychodzi zakładać obóz, należy, jak tylko możliwe, wystrzegać się miejsc gęsto zarosłych i rozbijać namioty. Wrogowie często napadają z lasów i zabierają bydło. Należy, aby piechota zajmowała miejsce solidnie umocnione rowem, a jazda znajdowała się poza nim. Czuwające warty powinny szerokim kołem ochraniać pastwiska koni, z wyjątkiem, kiedy w następstwie niespodziewanych wypadków, konie nie mogły być posłane na pastwisko, lecz dniem i nocą musiały się znajdować wewnątrz umocnień. Jeżeli nadchodzi moment bitwy, nie należy przeciw nim wystawiać głębokiego szyku i uderzać od czoła, ale także innymi sposobami. Jeśli oni, jak często bywa, zajmują bardzo silną pozycję i ochraniając swoje tyły nie dają możliwości do starcia wręcz, ani okrążenia, ani uderzenia z flanki [...], to trzeba, aby niektóre z naszych oddziałów były pozostawione w zasadzce, a pozostali na ich oczach udali odwrót; [...] aby oni, w nadziei na sukces, wyszli ze swej umocnionej pozycji, a wtedy należy zwrócić się przeciw nim, a znajdujący się w zasadzce także winni na nich napaść. Jeżeli wśród nich wielu naczelników i nie ma między nimi zgody; nietrudno niektórych z nich przeciągnąć na swoją stronę.


1 Pseudo-Maurycjusz (VWII w.) — pisarz bizantyjski, autor dzieł z zakresu historii i wojskowości.





Ibrahim ibn Jakub1 o państwie Mieszka I

Ibrahim ibn Jakub, Relacja z podróży do Europy Środkowej
Cyt. za: Słowiańszczyzna pierwotna


A co się tyczy kraju Meszko, to [jest] on najrozleglejszy z ich krajów. Obfituje on w żywność, mięso, miód i rolę orną. Pobierane przez niego podatki [stanowią] odważniki zbiorniki na wodę. Wodę tę leją na rozpalony piec i podnoszą się kłęby pary. Każdy z nich ma wiecheć z trawy, którym porusza powietrze i przyciąga je ku sobie. Wówczas otwierają się im pory i wychodzą zbędne substancje z ich ciał. Płyną z nich strugi [potu] i nie zostaje na żadnym z nich ani śladu świerzbu czy strupa. Domek ten nazywają oni: al-istba [...].
[...] głośno objawiają radość i cieszą się przy paleniu zmarłego i twierdzą, że ich radość i głośne oznaki wesela [pochodzą] stąd, że pan jego [tj. zmarłego] zmiłował się nad nim. Żony zmarłego krają sobie ręce i twarze nożami, a gdy która z nich twierdzi, że go kocha, zawiesza sznur i wspina się ku niemu po stołku, po czym obwiązuje sobie nim szyję. Potem wyrywają spod niej stołek, a ona pozostaje zawieszona, drgając aż skona, po czym zostaje spalona i łączy się ze swym mężem.



Thietmar1 o kulcie pogańskim u Słowian

Thietmar, Kronika, przełożył i przypisami opatrzył M.Z. Jedlicki, Warszawa 1953.


Jest w kraju Rederów2 pewien gród o trójkątnym kształcie i trzech bramach doń wiodących, zwany Radogoszcz, który otacza zewsząd wielka puszcza, ręką tubylców nie tknięta i jak świętość czczona. Dwie bramy tego grodu stoją otworem dla wszystkich wchodzących, trzecia od strony wschodniej jest najmniejsza i wychodzi na ścieżkę, która prowadzi do położonego obok i strasznie wyglądającego jeziora3. W grodzie znajduje się tylko jedna świątynia, zbudowana misternie z drzewa i spoczywająca na fundamencie z rogów dzikich zwierząt. Jej ściany zewnętrzne zdobią różne wizerunki bogów i bogiń — jak można zauważyć, patrząc z bliska — w przedziwny rzeźbione sposób, wewnątrz zaś stoją bogowie zrobieni ludzką ręką w straszliwych hełmach i pancerzach, każdy z wyrytym u spodu imieniem. Pierwszy spośród nich nazywa się Swarożyc i szczególnej doznaje czci u wszystkich pogan. Znajdują się tam również sztandary, których nigdzie stąd nie zabierają, chyba że są potrzebne na wyprawę wojenną i wówczas niosą je piesi wojownicy.
Dla strzeżenia tego wszystkiego z należytą pieczołowitością ustanowili tubylcy osobnych kapłanów.


1 Thietmar z Merseburga (975-1018) — kronikarz niemiecki, arystokrata saski, biskup Merseburga. W kronice swej, która powstała w początkach XI w., poświęcił wiele miejsca Polsce i Słowianom połabskim.
2 Chodzi o Raiderów (nazywano ich także Redarami) — głośne plemię lutyckie, na którego terenie leżała świątynia Swarożyca.
3 Położenie Radogoszczy i nazwa jeziora do tej pory wywołują spory między uczonymi.







Teofilakt Symokatta1 o ustroju Słowian nadbałtyckich
Teofilkat Symokatta, Chronographia
Cyt. za: Słowiańszczyzna pierwotna
Ks. VI. rozdz. 2: Następnego dnia2 trzej ludzie pochodzenia sklawińskiego, nie mający przy sobie żadnego żelaza3 ani sprzętu bojowego, schwytani zostali przez gwardzistów cesarskich: nieśli jedynie kitary4 a niczego poza tym nie mieli ze sobą. Cesarz5 wypytywał ich, z jakiego są plemienia, gdzie mają swoje siedziby i dlaczego znaleźli się na terytorium rhomajskim. Oni zaś odparli, że pochodzą ze szczepu Sklawinów, mieszkają nad brzegami Oceanu Zachodniego6 i że chagan7 aż tam wysłał posłów dla zgromadzenia sił zbrojnych, a przywódcom poszczególnych szczepów ofiarował wielkie dary. Oni jednak wziąwszy dary odmówili mu pomocy zbrojnej, twierdząc, że odstraszają ich przestrzenie do przebycia, a do chagana wysłali ich właśnie, obecnie schwytanych, z wymówką, że sami drogę tę odbywać musieli piętnaście miesięcy8. Chagan jednak, zapominając o prawach przysługującym posłom, postanowił nie pozwolić im na powrót. A oni zasłyszawszy o narodzie rhomajskim, niezmiernie ponoć sławnym z bogactw i życzliwości wobec każdego człowieka, skorzystali z odpowiedniej chwili i przedostali się do Tracji9. Noszą zaś kitary, ponieważ nie są przyzwyczajeni odziewać się w zbroję, bo ich ziemia nie zna żelaza i dlatego pozwala im żyć w spokoju i bez waśni. Grają na lirach, ponieważ nie umieją dąć w surmy bojowe, a ludziom, którzy nigdy nie słyszeli o wojnie, zbyteczne są oczywiście surowsze rodzaje muzyki. Cesarz tedy z wielkim zajęciem słuchał opowiadań o tym plemieniu, ugościł łaskawie tych przybyszów z kraju barbarzyńców, a nadziwiwszy się ich wzrostowi i wspaniałej budowie wyprawił ich do Heraklei10.

1 Teofilakt Symokatta (VII w.) — historyk i kronikarz bizantyjski. Autor kroniki, Chronographii, opisującej wydarzenia z czasów panowania cesarza Maurycjusza w latach 582-602.
2 Dzieje się to w trakcie wyprawy bizantyjskiej na Awarów w 595 r.
3 Tutaj w sensie: broni żelaznej, miecza.
4 Chodzi o cytrę, instrument muzyczny.
5 Chodzi o Maurycjusza — cesarza bizantyjskiego w latach 582-602.
6 Chodzi o Ocean Atlantycki. Morze Bałtyckie traktowano wtedy jako jego zatokę. Tutaj oznacza to przede wszystkim kierunek świata, w którym mieszkają Słowianie. Mało prawdopodobne, że chodzi wyłącznie o nadmorskie plemiona Pomorzan, Wieletów i Obodrytów. -
7 Chodzi o chagana — chana awarskiego.
8 Liczba ta jest zgoła nieprawdopodobna, może błąd kopisty.
9 Prowincja bizantyjska na Bałkanach, terytorium dzisiejszej Bułgarii.
10 Miasto nad morzem Marmara.




Nestor1 o zwyczajach Słowian wschodnich

Nestor, Powieść wriemiennych lei (Powieść minionych lat)
Cyt. za: Kroniki staroruskie, wybrał, wstępem i przypisami opatrzył F. Sielicki, Warszawa 1987


Mieli zaś zwyczaje swoje i prawa ojców swoich, i podania, i każdy szczep swój obyczaj. Polanie tedy mieli zwyczaje ojców swoich proste i skromne: wstydliwość wobec swoich synowie i sióstr, i matek, i ojców swoich, a synowe wobec świekrów i dziewierzów wielką miały wstydliwość. Stadła u nich bywały we zwyczaju. Oblubieniec nie chadzał sam po narzeczoną, jeno przyprowadzano mu ją wieczorem, a nazajutrz przynoszono jej wiano. Zaś Drewlanie żyli po zwierzęcemu, jak bydlęta; zabijał jeden drugiego, jedli wszystko nieczyste, stadeł u nich nie bywało, jeno porywali dziewice u wody. I Radymicze, i Wętycze, i Siewierzanie jednakie mieli zwyczaje, żyli po lasach jak wszelki zwierz, jedli wszystko nieczyste, nie znali skromności wobec ojców i synowie. Stadeł u nich nie bywało, jeno igrzyska między siołami. Schadzali się na igrzysku na pląsy i śpiewali różne pieśni biesowskie. Tu porywali żony sobie, z którymi się już wprzód umówili, a mieli po dwie i trzy żony. A gdy kto umarł, wyprawiali mu tryznę. Układali wielki stos, na nim położyli umarłego i spalili. Zabrawszy potem kości, wkładali je w małe naczynie i stawiali na słup przy drogach. Tak robią i dziś Wętyczanie. Tak samo robili Krywicze i inni poganie, nie znający boskich przykazań, jeno sami sobie przykazanie stanowiący.

1 Nestor (1053-1113) — kronikarz ruski, mnich.




Działalność św. Konstanty na1 i św. Metodego2 w Państwie Wielkomorawskim

Żywot św. Konstantyna (Cyryla)
Cyt. za: Pasterze wiernych Słowian: święci Cyryl i Metody,
teksty wybrał, tłumaczył i opracował A. Naumow, Kraków 1985.


V. Zdarzyło się zaś w owych dniach, że Rościsław3 książę słowiański ze Świętopeł-kiem4 posłali z Moraw do cesarza Michała5, pisząc tak: „Oto z Bożej łaski jesteśmy zdrowi, ale przybyli do nas liczni nauczyciele z Włoch, Grecji i Niemiec, ucząc nas rozmaicie. A my Słowianie, ludzie prości, nie mamy nikogo, kto by nas nakierował ku prawdzie i ukryte znaczenia wyłożył. Przeto, dobry panie, poślij nam takiego męża, który by nam wszelką prawdę wyłożył".
Wtedy cesarz Michał powiedział do Filozofa Konstantyna: „Czy słyszysz, Filozofie, te słowa? Tego nikt poza tobą nie zdoła dokonać. Weź oto dary liczne i ruszaj, wziąwszy ze sobą brata swojego, ihumena Metodego. Wy obaj bowiem jesteście solunianami6, a wszyscy solunianie mówią czysto po słowiańsku".
Wtedy oni nie mieli śmiałości wymówić się ani przed Bogiem, ani przed cesarzem, według słowa świętego Piotra apostoła, które mówi: „Boga się bójcie, a cesarza czcijcie". Przeto wysłuchawszy tej wysokiej mowy, oddali się modlitwie razem z innymi, którzy byli tegoż ducha, co oni. I wówczas Bóg objawił Filozofowi pismo słowiańskie. I uczyniwszy wnet litery i zapisawszy słowa Ewangelii, wyruszył ku Morawie, wziąwszy z sobą Metodego. Ten zaś począł znowu posłusznie służyć Filozofowi z pokorą i nauczać z nim. A po upływie trzech lat zawrócili z Moraw, wyuczywszy uczniów.
VI. Dowiedziawszy się o takich mężach, apostolik Mikołaj7 posłał po nich, pragnąc ich widzieć niczym aniołów Bożych. I pobłogosławił ich nauce, położywszy Ewangelię słowiańską na ołtarzu świętego Piotra apostoła; wyświęcił też na kapłana błogosławionego Metodego. Było jednak wielu, co występowali przeciwko księgom słowiańskim, powiadając, że żadnemu narodowi nie godzi się mieć własnego pisma prócz Żydów, Greków i Rzymian, według napisu Piłata, jaki umieścił on na Krzyżu Pańskim. Zostali oni jednak wyklęci przez apostolika, który nazwał ich pilacjanami i trójjęzycznikami, a jednemu z biskupów, który na tę samą zarazę chorował8, kazał wyświęcić trzech spośród uczniów słowiańskich na kapłanów, a dwóch na lektorów.

1 Konstantyn-Cyryl (ok. 827-ok. 869) — święty, misjonarz chrześcijański pochodzenia greckiego (z Salonik). Wspólnie z bratem Metodym prowadzili działalność chrystianizacyjną w Państwie Wielkomorawskim, począwszy od 863 r.
2 Metody (8207-885) — święty. Zob. przypis l.
3 Rościsław — książę wielkomorawski w latach 846-870.
4 Świętopełk — książę wielkomorawski w latach 870-894.
5 Chodzi o Michała III — cesarza bizantyjskiego w latach 842-867.
6 Czyli, mieszkańcami Salonik, miasta w Grecji.
7 Apostolik Mikołaj — papież Mikołaj I w latach 858-867.
8 Zapewne chodzi o Formosusa — biskupa Porto, znanego z poselstwa do Bułgarii w 866 r. Był papieżem w latach 891-896.



Thietmar o przyjęciu chrześcijaństwa przez Mieszka I

Thietmar, Kronika, przełożył i przypisami opatrzył M.Z. Jedlicki.
Cyt. za J. Dowiat, Historia dla klasy I liceum ogólnokształcącego, Warszawa 1981.

Przedstawię resztę czynów znakomitego księcia Polan, Mieszka, o którym pisałem
szeroko w poprzednich księgach. W czeskiej krainie pojął on za żonę szlachetną
siostrę Bolesława Starszego1, która okazała się w rzeczywistości taką, jak brzmiało
jej imię. Nazywała się bowiem po słowiańsku Dobrawa, co w języku niemieckim
wykłada się: dobra. Owa wierna wyznawczyni Chrystusa, widząc swego małżonka
pogrążonego w wielorakich błędach pogańskich, zastanawiała się usilnie nad tym,
w jaki sposób mogłaby go pozyskać dla swej wiary. Starała się go zjednać na
wszelkie sposoby, nie dla zaspokojenia trzech żądz tego zepsutego świata, lecz
dla korzyści wynikających z owej chwalebnej i przez wszystkich wiernych pożądanej
nagrody w życiu przyszłym.
Umyślnie postępowała ona przez jakiś czas zdrożnie, aby później móc długo działać dobrze. Kiedy mianowicie po zawarciu wspomnianego małżeństwa nadszedł okres wielkiego postu i Dobrawa starała się złożyć Bogu dobrowolną ofiarę przez wstrzymy¬wanie się od jedzenia mięsa i umartwianie swego ciała, jej małżonek namawiał ją słodkimi obietnicami do złamania postanowienia. Ona zaś zgodziła się na to w tym celu, by z kolei móc łatwiej zyskać u niego posłuch w innych sprawach. Jedni twierdzą, iż jadła ona mięso w okresie jednego wielkiego postu, inni zaś, że w trzech takich okresach. Dowiedziałeś się, czytelniku, o jej przewinie, zważ teraz tylko, jaki owoc wydała jej zdrożna intencja. Pracowała więc nad nawróceniem swego małżonka i wysłuchał jej miłościwy Stwórca. Jego nieskończona łaska sprawiła, iż ten, który tak srodze prześladował, pokajał się i pozbył na ustawiczne namowy swej ukochanej małżonki jadu przyrodzonego pogaństwa, chrztem świętym zmywając plamę grzechu pierworodnego. I natychmiast w ślad za głową i swoim umiłowanym władcą poszły ułomne dotąd członki spośród ludu i w szatę godową przyodziane, w poczet synów Chrystusowych zostały zaliczone. Ich pierwszy biskup Jordan ciężką miał z nimi pracę, zanim niezmordowany w wysiłkach nakłonił ich słowem i czynem do uprawiania winnicy Pańskiej.

1 Chodzi o Bolesława I zw. Srogim (zm. 967?) — księcia czeskiego od 935 r.


Prokopiusz z Cezarei o ustroju i zwyczajach Słowian naddunajskich
Cyt. za "Słowiańszczyzna pierwotna". Matriały źródłowe do historii Polski epoki feudalnej, opracował G. Labuda, Warszawa 1954

[...] te plemiona, Sklawinowie1 i Antowie2 , nie podlegają władzy jednego człowieka, lecz od dawna żyją w ludowładztwie i dlatego zawsze wszystkie pomyślne i niepomyślne sprawy załatwiane bywają na ogólnym zgromadzeniu. A także co się tyczy innych szczegółów te same mają, krótko mówiąc, urzadzenia i obyczaje jedni i drudzy ci północni barbarzyńcy. Uważają bowiem, że jeden tylko bóg, twórca błyskawicy, jest panem całego świata i składają mu w ofierze woły i wszystkie inne zwierzeta ofiarne. O przeznaczeniu nic nie wiedzą, ani nie przyznają mu żadnej roli w życiu ludzkim, lecz kiedy śmierć im zajrzy w oczy czy to w chorobie, czy na wojnie, slubują wówczas, że jeśli jej unikną, złożą bogu natychmiast ofiatrę w zamian za ocalone życie, a uniknąwszy, składaja ją, jak przyobiecali, i są przekonani, że kupili sobie ocalenie za tę właśnie ofiarę. Oddają ponadto także cześć rzekom, nimfom i innym jakimś duchom i składają im wszystkim ofiary, a w czasie tych ofiar czynią wróżby. Mieszkają w nędznych chatach rozsiedleni z dala jedni od drugich, a przeważnie każdy zmienia kilkakrotnie miejsce zamieszkania. Stojąc do walki na ogół pieszo idą na nieprzyjaciela, mają w ręku tarczę i dzidę, pancerza natomiast nigdy nie wdziewają. Niektórzy nie mają ani koszul, ani płaszcza, lecz jedynie długie spodnie podkasane aż do kroku i tak stają do walki z wrogiem.
Obydwa plemiona mówią jednym językiem, niesłychanie barbarzyńskim. A nawet i zewnętrznym wyglądem nie różnią się między sobą, wszyscy bowiem są rośli i niezwykle silni, a skóra ich i włosy nie są ani bardzo białe względnie płowe, ani nie przechodzą zdecydowanie w kolor ciemny, lecz wszyscy sa rudawi. Życie wiodą twarde i na najniższej stopie, jak Massageci3 , i brudem są okryci stale jak i oni. A przecież bynajmniej nie są niegodziwi z natury i skłonni do czynienia zła, lecz prostotą obyczajów równierz przypominają Hunów. Także i imię mieli dawien dawna jedno Sklawinowie i Antowie; jednych i drugich bowiem zwano dawniej Sporami, sądzę że dlatego, ponieważ rozproszeni, z dala od siebie, zamieszkują swój kraj. Dlatego też mają tam u siebie wiele ziemi; po drugiej stronie Istru3 bowiem przeważnie oni mieszkają.

1. Zachodnia grupa Słowian, plemiona naddunajskie.
2. Plemiona prostosłowiańskie, osiadłe między Dniestrem, a Dnieprem.
3. Chodzi o Hunów.
4. Północno-zachodnia część Chorwacji.



Ibrahim ibn Jakub1o zwyczajach Słowian zachodnich
Ibrahim ibn Jakub, Relacja z podróży do Europy Środkowej
Cyt. za: " Słowiańszczyzna pierwotna"

[...] Nie mają oni [Słowianie] łaźni, lecz posługują się domkami z drzewa. Zatykają szpary w nich czymś, co bywa na ich drzewach, podobnym do wodorostów, a co oni nazywają: mech. Służy to zamiast smoły do ich statków. Budują piec z kamienia w jednym rogu i wycinają w górze na wprost niego okienko dla ujścia dymu. A gdy się piec rozgrzeje, zatykają owe okienko i zamykają drzwi domku. Wewnątrz znajdują sie zbiorniki na wodę. Wodę tę leją na rozpalony piec i podnoszą się kłęby pary. Każdy z nich ma wiecheć z trawy, którym porusza powietrze i przyciąga je ku sobie. Wówczas otwierają im sie pory i wychodzą zbedne substancje z ich ciał. Domek ten nazywają oni: al-istba[...].
[...] głośno objawiają radość i cieszą się przy paleniu zmarłego i twierdzą, że ich radość i głośne oznaki wesela [pochodzą] stąd, że pan jego [zmarłego] zmiłował się nad nim.[...]

1.Ibrahim ibn Jakub (X w.) - kupiec i podróżnik żydowski z Hiszpanii

.

Pseudo-Maurycjusz1 o Słowianach
Cyt. za: "Słowiańszczyzna pierwotna"

Plemiona Słowiańske i Antów podobne sposobem życia i zwyczajami, i miłością ku wolności; żadnym sposobem nie można skłonić do niewolnictwa względnie podległości w swoim kraju. Jest ich bardzo wielu, są wyniośli [wysocy] [...], łatwo znosza spiekotę, głód, deszcz i niedostatek w jedzeniu. Do przybywających do nich cudzoziemców odnoszą sie przyjaźnie, pokazując im drogę z jednego miejsca do drugiego, chronią ich od nieprzyjemności, tak że jeżeli by się okazało, iż z powodu niedbalstwa tego, który przyjmował u siebie cudzoziemca, ten ostatni pobniósł jakąkolwiek szkodę, przyjmujący go wcześniej rozpoczyna wojnę przeciwko winnemu, uważając za punkt honoru mścić się za cudzoziemca. Znajdujących sie u nich w niewoli nie trzymaja w niewolnictwie jak inne plemiona przez czas nieograniczony, lecz ograniczają czas terminem, dają im wybór, albo za umowny wykup wrócą do swoich lub pozostaną jako wolni i przyjaciele [...].
Ze swoimi wrogami prowadzą walki chętnie w miejscach porosłych gęstym lasem, w wykrotach i urwiskach, z korzyścią dla siebie, posługują się, niespodziewanymi atakami, podstępami i w dzien, i w nocy, wykorzystując wiele różnych sposobów. Doświadczeni także w przeprawach przez rzeki, przewyższając w tych sprawach wszystkich innych [...]. Każdy uzbrojony dwoma niewielkimi włóczniami, niektórzy mają także tarcze, mocne lecz łatwe do przenoszenia. Posługują się także drewnianymi łukami i niewielkimi strzałami, namaczanymi w specjalnej dla strzał truciźnie, mocno działającej, jeśli raniony wcześniej nie przyjmie przeciwtrucizny, wzglednie innych środków znanych doświadczonym lekarzom, względnie nie wytnie natychmiast dookoła zranionego miejsca.

1. Pseudo-Maurycjusz (VI/VII w.) - pisarz bizantyjski, autor dzieł z zakresu historii i wojskowości.



Thietmar (1) o kulcie pogańskim u Słowian
Thietmar, Kronika, przełożył i przypisami opatrzył M. Z. Jedlicki Warszawa 1953

Jest w kaju Rederów(2) pewien gród o trójkątnym kształcie i trzech bramach doń wiodących, zwany Radogoszcz, który otacza zewsząd wielka puszcza, ręką tubylców nie tknięta i jak świętość czczona. Dwie bramy tego grodu stoją otworem dla wszystkich wchodzących, trzecia od strony wschodniej jest najmniejsza i wychodzi na ścieżkę, która prowadzi do położonego obok i strasznie wyglądającego jeziora3 . W grodzie znajduje się tylko jedna świątynia, zbudowana misternie z drzewa i spoczywająca na fundamencie z rogów dzikich zwierząt. Jej ściany zewnętrzne zdobią różne wizerunki bogów i bogiń - jak można zauważyć, patrząc z bliska - w przedziwny rzeźbione sposób, wewnątrz zaś stoją bogowie zrobieni ludzką ręką w strzaszliwych hełmach i pancerzach, każdy z wyrytym u spodu imieniem [czyżby Słowianie posługiwali się pismem ?] Pierwszy spośród nich nazywa sie Swarożyc iszczególnej doznaje czci u wszystkich pogan. Znajdują się tam również sztandary [stanice], których nigdzie stąd nie zabierają, chyba że są potrzebne na wyprawę wojenną i wówczas niosą je piesi wojownicy.
Do strzeżenia tego wszystkiego z należytą pieczołowitością ustanowili tubylcy osobnych kapłanów.

1. Thietmar z Merseburga (975-1018) - kronikarz niemiecki, arystokrata saski, biskup Merseburga
2. Chodzi o Raiderów (nazywani ich także Redarami) - głośne plemię lutyckie, na którego terenie leżała świątynia Swarożyca.
3. Położenie Radogoszczy i nazwa jeziora do tej pory wywołują spory między "uczonymi"





Gall Anonim: “Zwyczaje Słowian Zachodnich”

"Mieli zaś zwyczaje swoje i prawa ojców swoich i podania, i każdy szczep swój zwyczaj. Polanie tedy mieli zwyczaje ojców swoich proste i skromne; wstydliwość wobec swoich synowic i sióstr, i matek i ojców swoich, a synowe wobec świerków i dziewierzów wielką miały wstydliwość. Stadła u nich bywały we zwyczaju. Oblubieniec nie chadzał po narzeczoną, jeno przyprowadzono mu ją wieczorem, a nazajutrz przynoszono jej wiano. Nie mają Słowianie łaźni, lecz posługują się deskami z drzewa. Zatykają szpary w nich czymś, co bywa na ich drzewach, podobne do wodorostów, a co oni nazywają mech. Służy to zamiast smoły do ich statków. Budują piec z kamienia w jednym roku i wycinają w górze na wprost niego okienko dla ujścia dymu. A gdy się piec zagrzeje zatykają owe okienko i zamykają drzwi domku. Wewnątrz znajdują się zbiorniki na wodę. Wodę tę leją na rozpalony piec i podnoszą się kłęby pary. Każdy z nich ma wiecheć z trawy, którym porusza powietrze i przyciągają ją ku sobie. Wówczas otwierają się im pory i wychodzą zbędne substancje z ich ciał. Płyną z nich strugi potu i nie zostają na żadnym z nich ani ladu świerzbu czy strupa".






Europejczycy - Europeans

Żródło: http://www.rp.pl/artykul/1053418,1142360-Trzej-przodkowie-Europejczykow.html

Współcześni Europejczycy są potomkami trzech populacji, które spotkały się na naszym kontynencie 7 tys. lat temu.
Wynikiem tego spotkania była wymiana genów niebieskookich i śniadych łowców z rolnikami o brązowych oczach i jasnej skórze, którzy przybyli do Europy w Bliskiego Wschodu. Ale wkład w pulę genową Europejczyków mieli jeszcze tajemniczy przybysze z Syberii.
Prof David Reich z Harvard Medical School w USA i Johannes Krause Uniwersytetu w Tybindze, w Niemczech przeanalizowali DNA dziewięciu prehistorycznych Europejczyków — siedmiu łowców -zbieraczy ze Skandynawii, jednego myśliwego, którego szczątki znaleziono w jaskini w Luksemburgu i wczesnego rolnika z Stuttgartu w Niemczech. Odkrycie opisali w najnowszym wydaniu magazynu „Nature".
Sztuka uprawy ziemi rozwinięta na Bliskim Wschodzie w okolicach dzisiejszej Syrii, Iraku i Izraela pojawiła się w Europie około 7,5 tys. lat temu. Dowody genetyczne sugerują, że ten sposób życia rozprzestrzenił się wraz z falami imigrantów, którzy krzyżowali się z rdzennymi europejskimi łowcami-zbieraczami których spotkali na drodze swych wędrówek.
Myśliwi natomiast przybyli do Europy tysiące lat przed pojawieniem się rolnictwa. W czasie epoki lodowcowej schronili się na południu kontynentu, a następnie ruszyli na północ po wycofaniu się lodowca z Europy Środkowej i Północnej.
Kiedy naukowcy przyjrzeli się DNA 2345 żyjących dziś osób, okazało się, że jedna trzecia populacji ma domieszkę jeszcze innych genów. To najbardziej zagadkowa domieszka — i co zdziwiło naukowców — podobna do genów Indian północnoamerykańskich.
W roku 2013 badacze rozszyfrowali genom chłopca, pochowanego 24 tys. lat temu w pobliżu jeziora Bajkał na Syberii. Okazało się że genom chłopca był podobny do profilu genetycznego rdzennych Amerykanów. Teraz wiadomo, że i do Europejczyków. Chłopiec był przedstawicielem populacji, która opanowała Nowy Świat, przechodząc przez Beringię — lądowy most między Syberią i Alaską, który istniał ok 15 tys. lat temu. Później zmieniła kierunek migracji i dotarła do Europy.

Wikingowie - Vikings

Termin „wiking” sam w sobie jest bardzo enigmatyczny. Jednym z pierwszych poświadczonych źródłowo przypadków jego użycia jest zapiska z staroangielskiego poematu „Widsidh” z VII w., mówiąca o „wikińskim plemieniu Hedobardów”. Jego znaczenie jest jednak niejasne. Kronikarz Adam z Bremy pisał np. o „piratach, których Duńczycy zwą wikingami”. Termin ten wiązano z kolei ze słowem „vik”, czyli zatoka. „Viking” miał być zatem tym „kto ukrywa się w zatoce”. Takie tłumaczenie nie pasuje jednak do zbrojnego łupieżcy – raczej do pokojowo nastawionego kupca. Łączono termin ten także z łacińskim „vicus” czyli obóz, fort, ośrodek handlowy, i to tłumaczenie zostało jednak w historiografii odrzucone.

Przyjmuje się obecnie, że termin „wiking” pochodzi od czasownika „vikja” czyli „wyłamywać”, „wykręcać” lub „odchylać”. Szwedzki historyk F. Askeberg tłumaczył taką etymologię tym, iż wikingowie byli w istocie ludźmi, którzy wyłamywali się z klasycznych struktur społecznych, porzucali dom i wypływali w morze w poszukiwaniu sławy i łupów. Ciekawe jest, iż w źródłach często termin „viking” stosuje się nie w odniesieniu do jednostki, a do czynności – „udać się na viking”. W tym ujęciu wyprawa mogła mieć zarówno wymiar zbrojny, jak i pokojowy, taki związek semantyczny odnosił się bowiem do łupieżczych napadów oraz wypraw kupieckich. Jeszcze ciekawiej prezentuje się fakt, iż dla samych Skandynawów termin „viking” był często obraźliwy. Sagi wspominają o wikingach jako o okrutnych i gwałtownych łupieżcach, zaś na jednym kamieniu runicznym z Upplandu mówi się o niejakim Assurze, synie jarla Hakona, jako o „stróżu przeciwko wikingom”. Można zatem uznać, że termin ten stosowano zarówno jako określenie wyprawy zbrojnej, jak i jej uczestnika – często z pejoratywnym odcieniem. Był więc wiking wedle współczesnych żądnym łupów i sławy piratem, wojownikiem, ale czasem także kupcem i odkrywcą.

Autor: Marcin Sałański
Źródło: Histmag.org
Licencja: CC BY-SA 3.0

niedziela, 14 grudnia 2014

New government of Ukraine - Новий уряд України


W nowym rządzie Ukrainy zasiadać będzie troje ministrów, którzy do wtorku byli cudzoziemcami i otrzymali tego dnia na mocy dekretu prezydenta Petra Poroszenki ukraińskie obywatelstwo. Są to: obywatelka USA ukraińskiego pochodzenia Natalia Jaresko, która ma stanąć na czele ministerstwa finansów, Litwin Aivaras Abromaviczius, który ma objąć resort gospodarki, oraz Aleksandr Kwitaszwili, były minister zdrowia Gruzji, proponowany w rządzie Jaceniuka na stanowisko ministra zdrowia.
Czy to czegoś Nam nie przypomina???? .......

sobota, 8 listopada 2014

Wszyscy jesteśmy nomadami

Nota całkowicie z inspiracj ilektury : M. Dzieduszycka-Ziemilska "Wszyscy jesteśmy nomadami", Świat książki, Warszawa 2012 oraz Bolesław A. Uryn "W świecie jurt i szamanów".
Temudżyn (Czyngis-chan) (panował w latach 1206-1227) otrzymał miano patriarchy wszech czasów - był najskuteczniejszym dominującym samcem alfa w całej histori świata. Naukowcy dowodzą że Wielki Chan nie wyglądał jak typowy Mongoł, miał mieć rude włosy i ponadprzeciętny wzrost co miało być spowodowane domieszką genów z zachodu widoczną już u babki bohatera. Jak podaje autor : "spotyka się dzieci z przypominającym siniak charakterystycznym "piętnem mongolskim" w dolnej części pleców. Plamka ta zupełnie znika z wiekiem. Momi iż ten fakt wydawać się może bajką i zwykłym zbiegiem okoliczności, Mongołowie twierdzą że znamię to jest znakiem, iż pochodzi z bezpośredniej linii ich narodowego bohatera. ... Moja własna prywatna zagadka więc się wyjaśniła ... mam nie tylko krew koczowników grupy B którą posiada tylko 5% mieszkańców Polski i posiadałem znamię Temudżyna po którym mam ślad ...
Największy na świecie "pomnik konny" znajduje się 80 km na wschód od Ułan-Bator i przedstawia oczywiście Temudzyna. Wysokość pomnika wynosi 40 m.Zdjęcie z książki Małgorzaty Dzieduszyckiej-Ziemilskiej.
Obszar Polski krótko stał się częścią największego w historii świata imperium mongolskiego. W muzeum historii Mongolii w Ułan Bator wisi ogromna mapa na której zaznaczono Legnicę, pod którą wojska Temudzyna odniosły zwycięstwo nad wojskami polsko-niemieckimi w 1241 r. (To chyba jedyny znany mi przypadek kiedy rycerze polscy i niemieccy walczyli ramię w ramię ...ot taki chichot historii ...
Po śmierci Temudżyna imperium rządzili:
jego syn Ugedej w latach (1229-1241) opisywany jako mądry, zapobiegliwy i tolerancyjny powiększył imperium o Persję i i Europę Wschodnią. Założył miasto Karakorum a imperium połączył systemem stanic pocztowych i studni z wodą.
W latach (1251-1259) w imperium przejął władzę wnuk Czyngis-chana - Mongke.Prowadził wyprawy na Ruś i wschodnią Europę oraz Środkowy Wschód.
W latach (1260-1294) panował inny wnuk Czyngis-chana Kubilaj, ponoć otrzymał staranne wykształcenie, przeniósł stolice imperium do Pekinu. Pragmatycznie nie tępił podbitych nacji lecz nakładał podatki i formował armie podległe. Okazywał tolerancję religijną i szacunek dla uczonych. Był ostatnim wielkim chanem. Po jego śmierci imperium ulegało powolnej lecz trwałej degradacji.
Głównym źródłem wiedzy o powstaniu imperium mongolskim jest Tajna historia Mongołów spisana wkrótce po śmierci Temudżyna w 1227. Dzieło nieznanego autora. Przypuszcza się że oryginał został spisany w języku Ujgurów.
Pomiędzy Mongołami a Polakami zachodzą zadziwiające analogie: jako jedyni na świecie zdobyli Moskwę, Polska dzięki temu, że Mongołowie podporządkowali sobie na długo Ruś mogła rozwinąć się geopolitycznie czego szczyt przypadł na wiek XVI. potem cóż ... już tylko fatalne położenie geopolityczne obu nacji : polaków pomiędzy Niemcami a Rosją, a mongołów pomiędzy Rosją a Chinami.
Auł - skupisko rodziny nomadów jurt (w języku mongolskim ger) , widok nieodparcie kojarzy się z innym ludem wielkich przestrzeni - indianami północnoamerykańskimi.Zdjęcie z książki Małgorzaty Dzieduszyckiej-Ziemilskiej.

wtorek, 21 października 2014

Teoria trzech bram europejskich – The theory of three european gates.

Teoria trzech bram europejskich – The theory of three european gates


Nie spotkałem się z oficjalną nazwą tę teorii więc jeżeli jej jeszcze nie wyartykułowano ja to czynię pierwszy, ogłaszam Teorię 3 bram europejskich - The theory of three european gates.
W dużym skrócie mówi ona rzecz następującą:
Jeżeli prawdą jest, co ogłosi współczesna archeologia i antropologia, że kolebką ludzkości jest Afryka i wszelkie humanoidy mogły się pojawić w Europie tylko poprzez przybycie z zewnątrz to mogły to zrobić tylko trzema drogami – A Cieśninę Gibraltarską (brama afrykańska) – B – cieśniny czarnomorskie Bosfor i Dardanele (mała brama azjatycka) – C – wielka brama europejska (zwana też stepową) . Sama teoria jak i nazwiennictwo w całości ukute przeze mnie osobiście i zastrzegam prawa autorskie.
Teoria trzech bram pociąga za sobą następujące pytania:
1. Którędy przybyli pierwsi humanoidzi? Chyba że oni już byli "od zawsze" co sugerował by fakt istnienia różnych gatunków ludzi tj. np.: Neandertalczyków czy Denisovian.
2. Którędy przybyli pierwsi Homo Sapiens ? (O ile w ogóle musieli przybyć, a nie wyewaluowali na miejscu)
3. Dlaczego na półwyspie Iberyjskim, mimo potencjalnego najwcześniejszego przybycia humanoidów nie rozwinęła się żadna tzw. „kultura wyższa” ?
4. Dlaczego kultura grecka osiągnęła tak wysoki poziom i akurat w tym miejscu geograficznym ?
Brama afrykańska (A) - bezpośrednie połączenie Europy i Afryki sugeruje, że właśnie tędy mogły najwcześniej dotrzeć pierwsze humanoidy. Byłoby to całkiem logiczne gdyby nie fakt, że punkt ten jest mocno oddalony od hipotetycznego matecznika ludzkości czyli Afryki środkowej i okolic jeziora Wiktorii, a dodatkowo odgrodzony przez Saharę, choć w przeszłości jej obszar mógł być znacznie, znacznie mniejszy.
Brama mniejsza azjatycka (B) – położona najbliżej najstarszych wysokorozwiniętych kultur (Egiptu, Fenicji, Babilonu) i najstarszego odkrytego rejonu osadnictwa rolniczego tzw. Żyznego Półksiężyca. Kultura grecka położona jest najbliżej tej bramy.
Brama C – wielka brama europejska .